Jeśli jesteś mną, to najpierw bierzesz rakietnicę, potem się dziwisz, że wróg nie umarł od jednego trafienia, potem giniesz, nie wyciągasz wniosków i znów biegniesz przed siebie. Ku chaotycznej i nieskoordynowanej młócce, która nie zaprząta mózgu, szlifując za to refleks i szkicując gdzieś na marginesie świadomości lokacje najważniejszych powerupów na mapie. Byle przed śmiercią rozwalić jak najwięcej wrogów.Wspomniałem już, że piszę z perspektywy przechrzty-konsolowca, który z DOOM-em nie miał do czynienia od... nie wiem, nie chcę skłamać, ale od bardzo dawna? W Quake'a też nie grałem od wielu, wieeelu lat, ale tych wszystkich nocy spędzonych z Areną nigdy nie zapomnę. Ale teraz jestem stary, ręce mi zgrabiały i trochę boję się, że nawet jeśli chciałbym na serio grać w DOOM-a po sieci, to na konsoli byłoby to trudne. Podobnie jak przy porcie Quake 3: Arena na XBLA, tak tu mam wrażenie, że pad po prostu nie wyrabia. Bawiłem się ustawieniami czułości sterowania, ale na niewiele się to zdało. Im bardziej odchodziłem od początkowych, tym mocniej czułem, że kaleczę grę.Tu trzeba skakać jak kangur i strzelać do innych kangurów z rakietnicy, gdy same szybują w powietrzu. Może to kwestia wprawy, ale przy konsolowym DOOM-ie naprawdę czuję dyskomfort, jaki od czasu pierwszego Halo na Xboksie zdarzył mi się w strzelaninach tylko raz. Jak już wspomniałem - przy Quake'u 3 na Xboksie 360. Ale ok. To nie wina gry, tylko moja albo platformy.Mój największy problem z betą DOOM-a to fakt, że znudziła mi się po kilkunastu meczach. Prostota formy starcia i wywalenie trzeciorzędnych elementów w hołdzie zasadzie "mniej znaczy więcej" nie przełożyły się na emocjonujące mecze, które chciałbym rozgrywać w kółko. Po kilku minutach biegania po mapach, by zabijać i ginąć, w mojej głowie pojawiała się wątpliwość, czy aby nie mam nic lepszego do roboty. Winię za to arsenał, któremu zwyczajnie brakuje pieprznięcia. Niby wszystko jest na miejscu, ale spawara wygląda i brzmi jak podróba samej siebie. Jak wspomniałem, dawno nie grałem w DOOM-a czy Quake'a, ale wydaje mi się, że rakietnice aż tak słabe tam nie były. O co tu chodzi, czemu z przeciwników wyskakują liczby oznaczające zadane im obrażenia? To DOOM czy Borderlands?Nie znalazłem "swojej" pukawki. Udostępnione mapki też nie rzucały na kolana projektami i urozmaiceniami tuptania swoją ścieżką po powerupy. Zwykła, prostacka rzeźnia ma do siebie to, że może się prędko znudzić. A grając w betę trudno nie odnieść wrażenia, że cała para deweloperów poszła nie w bardzo trudne przeniesienie stareńkiego modelu rozgrywki do 2016 roku, ale w odpustowe badziewie, którym możemy przystroić naszego ludka. Wiem, jak to brzmi. Może i powinienem napisać "naszego twardziela", ale wybaczcie - nie mogę.Nie po takim zestawie "drwin".