Pomysł bardzo mi się podoba. Gram sobie spokojnie w domu, dzwonią znajomi, zrzucam zapisany stan gry na 3DS-a, zmykam do parku. Tam czeka już na mnie ekipa z 3DS-ami i bawimy się razem. Potem wracamy do domu i kontynuujemy zabawę.
W moich czasach zapraszający do parku telefon od znajomych oznaczał zupełnie coś innego, a późniejsze lądowanie w lokum któregoś z nich również nie wiązało się z graniem, ale z...no dobrze, może jednak przemilczę temat swojej młodości.
Ale to nie wszystko. A co powiecie na telezakupy, w których można nabyć miecz z gry? Ciekawy żarcik.
Paweł Winiarski