Oczywiście nadszedł też pechowy 7 grudnia 1982 roku, gdy akcje Atari w ciągu jednego dnia spadły o 32% w następstwie ogłoszenia słabych wyników finansowych za czwarty kwartał, które to wyniki z kolei stanowiły rezultat zwrotów E.T. i innych niesprzedanych kartridżów. Jednak największe zagrożenie kryło się w niekontrolowanym rozroście firmy. W samym tylko Sunnyvale i okolicach kilkadziesiąt tysięcy pracowników zajmowało ponad 50 budynków biurowych, podczas gdy za czasów Bushnella zatrudniano raptem tysiąc osób! Do tego dochodziły liczne fabryki rozrzucone od Teksasu przez Irlandię aż po Daleki Wschód. Mimo zamiany inżynierów na ludzi od marketingu nie dawało się sprawnie kontrolować takiego konglomeratu. Żartowano, że w Atari nie ma ani jednej osoby, która wie, co tak naprawdę dzieje się w firmie. I to właśnie brak globalnej strategii okazał się najbardziej zabójczy. Pięć milionów kopii E.T. wartych kilkadziesiąt milionów dolarów nie mogło samo zatopić giganta.Łańcuszek zdarzeń doprowadził do tego, że począwszy od 1980 roku firmę masowo zaczęli opuszczać ludzie, których trudno było zastąpić. Bill Whitehead, Al Alcorn, Gene Lipkin, a i wreszcie Noah Anglin odeszli, bo nie chcieli autoryzować polityki technologicznej wstrzemięźliwości lansowanej przez Kassara. Byli przyzwyczajeni do tego, że Atari wyznaczało horyzonty branży elektronicznej rozrywki, a tutaj wpajano im minimalizm. Następca konsoli VCS, Atari 5200, okazał się rynkową katastrofą. W czasie, gdy na rynku zaczynał rządzić NES, Atari zaprezentowało coś, co było jedynie lekko podrasowaną wersją sprzętu sprzed pięciu lat.Zadziałało również to, czego później doświadczyliśmy na własnej skórze w Polsce, czyli dramatyczny niedobór gier na komputery Atari. Zabrakło ich nie dlatego, że parametry systemu były słabe, lecz dlatego, że mało kto chciał robić gry na tę platformę. Przyczyn należy doszukiwać się w lansowanej przez Warnera na początku lat 80. taktyce, by nad wszystkim sprawować pieczę, konsekwencją której był proces wytoczony Activision z powodu produkowania przez tę firmę gier na VCS.Ray Kassar sprzeciwiał się robieniu E.T. Mimo to właśnie jego uznano winnym spadku akcji Warnera. Po latach wyznał z rozbrajającą szczerością: „Nie miałem zdania na temat gier wideo, ponieważ przed przyjściem do Atari nigdy w nie nie grałem”. W lipcu 1983 roku został przez Manny’ego Gerarda wezwany do Nowego Jorku i tam dowiedział się, że wylatuje z pracy. To nie Steven Ross go wylał. On nigdy nikogo osobiście nie zwolnił.Pięć ostatnich lat istnienia „starego” Atari to arcyciekawa, zapomniana dziś trochę historia. Kassar w jednym z wywiadów słusznie zauważył, że gdyby nie przejęcie Atari przez Warnera, to sam Bushnell położyłby firmę około 1980 roku, gdyż już cztery lata wcześniej zaczął generować potężne straty. Wejście dużego biznesu do świata gier w krótkiej perspektywie czasowej okazało się zbawienne, jednak po owych pięciu latach zakończyło się krachem.Nabyte w 1984 toku przez Jacka Tramiela Atari było zaledwie cieniem Atari z czasów Kassara. Gdy kupowaliśmy w Peweksie czy Baltonie swój wymarzony egzemplarz 800XL, nic nie wiedzieliśmy o przewrotach w firmie. Dla nas kosztująca sto dolarów z kawałkiem maszyna stanowiła technologiczny szczyt marzeń. Prawdziwą historię Atari poznajemy dopiero po latach.