Dość szybko staje się oczywiste, że Chris Sutherland i jego koledzy kisili w sobie od lat masę pomysłów. Co kilka kroków napotykamy tu na coś ciekawego - postać, zadanie, dowcipny dialog. Każdy z pięciu, oczywiście odpowiednio zróżnicowanych, światów jest pełen miejsc, w których projektanci w ten czy inny sposób "zaczepiają" gracza, chcąc zwrócić jego uwagę. Nie ma tu żadnej arbitralnej kolejności ani przechodzenia światów, ani rozgrywania w nich zadań. Jeśli widzisz coś ciekawego, idziesz tam, by zorientować się jak w danym miejscu należy zapracować na kolejną stroniczkę (Pagie). To o nie rozgrywa się cała heca. Za nie otwieramy kolejne księgi (światy), z opcją na ich dalszą rozbudowę o nowe terytoria i zagadki. To ich setka otworzy drogę do komnat szefa wszystkich szefów.W stawianych przed graczem zadaniach widać tę samą pomysłowość, która bije z tuzinów niecodziennych mieszkańców każdego ze światów. Dzięki temu nie sposób się tu nudzić, a o powtarzaniu w kółko tego samego nie ma mowy.Yooka-Laylee to platformer z krwi i kości, więc większość wyzwań zasadza się na testowaniu zręczności gracza (i cierpliwości w ustawianiu kamery tak, by nie przeszkadzała), ale czasem trzeba trochę pogłówkować czy po prostu przetrzepać komuś skórę. Nie brakuje też mini-gierek, które możemy zresztą odpalać ze znajomymi z głównego menu gry, ale akurat one nie zawsze są na tyle ciekawe, by było warto. Kiedy indziej na pierwszy rzut oka nawet nie wiadomo, o co chodzi. Yooka-Laylee jest grą, która nie trzyma za rączkę.I przyznam, że czasem mi tego brakowało, gdy wiedziałem, że w danym miejscu COŚ trzeba zrobić, ale nie miałem bladego pojęcia CO. Czasem rozwiązanie było żenująco oczywiste, innym razem dochodziłem do słusznego wniosku, że tym, czego mi brakuje, jest jakaś umiejętność duetu bohaterów.Yooka i Laylee we dwójkę tworzą kapitalnego "bohatera", a gra całkiem szybko pozwala za zebrane pióra rozbudować umiejętności duetu. W trymiga będzie potrafił wygrywać wyścigi w turlaniu, szybować, wykorzystywać ogon kameleona jak trampolinę czy wchłaniać właściwości zjadanych owoców w tak wyszukanych smakach jak ogień, woda czy lód. Oczywiście wszystko to (i dużo więcej) znajdzie swoje zastosowanie w wyzwaniach i zagadkach, którymi każdy ze światów (i hub też) wypchano do granic możliwości. Sterowanie tak wszechstronnym "bohaterem" to potężna frajda. Wspólnie Yooka i Laylee potrafią tyle, że zwyczajnie zawstydzają platformówkowe ikony z jedną sztuczką w arsenale. Choć moim zdaniem autorzy trochę przegieli. Gdy wykupimy od Trowzera (wspomniany już wąż w spodniach) umiejętność latania, w wielu zadaniach można ordynarnie oszukiwać przelatując nad zagrożeniami. Playtronic wpadło tu w pułapkę związaną z otwartą strukturą gry.