Wyginięcie symulatorów kosmicznych

50 lat temu Jurij Gagarin jako pierwszy człowiek poleciał w kosmos i okrążył Ziemię wieńcząc tym samym długie pasmo sukcesów Związku Radzieckiego na polu podboju kosmosu. Dopiero pod koniec dekady Stany Zjednoczone miały przejąć pałeczkę lądując na Księżycu...

Obrazek
marcindmjqtx

No ale nie o tym będzie tekst. Tekst będzie o symulatorach kosmicznych.

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Moje perypetie z kosmicznymi grami zaczęły się dość późno, bo w końcówce lat 90. Fakt ten niemal z automatu pozostawił mnie poza nawiasem sporej grupy graczy. Graczy, którzy grali w TE pozycje i mają związane z NIMI wspomnienia.Zapewne wiecie o fanach których produkcji piszę. Jeśli nie macie ok. trzydziestki na karku lub zaczęliście przygodę z grami późno, to zapewne sami padliście ofiarą wspominek o tych dawnych, mitycznych produkcjach. I nie chodzi wcale o Space Invaders czy Asteroids.

Zwiastun Wing Commander IV:

Tym kanonem, który rozrósł się szczególnie w pierwszej połowie lat 90. i dzisiaj jest już praktycznie nieosiągalny dla młodszych graczy, to oczywiście serie TIE Fighter, Wing Commander czy Elite. Mimo że nie grałem w te produkcje, to i tak na skutek opowieści choćby moich redakcyjnych kolegów poczułem, że to część także mojej growej historii. No bo w jakim tytule można było skopać rebelianckie tyłki oraz polatać z Vaderem? W TIE Fighterze oczywiście (ew. innej odsłonie...). A gdzie można było podziwiać filmiki z żywymi aktorami? Wing Commander się kłania. A która produkcja zapewniała nam sporą wolność? Frontier: Elite.

Ten bagaż skojarzeń, chcąc nie chcąc, wyniesie każdy, kto choć trochę interesuje się grami i ich historią. Pod względem wierności fanów te serie mogą się równać takim produkcjom jak Fallout czy Baldur's Gate. I tak jak w przypadku tamtych gier, tak i i w tych raz po raz ktoś domaga się wydania kontynuacji lub odświeżonej wersji. Niestety, te symulatory kosmiczne (będę używał tej nazwy gatunku) miały jednak większego pecha od cRPG-ów. O ile bowiem Fallout czy Baldur's Gate doczekały się mniej lub bardziej bezpośrednich kontynuacji (Dragon Age: Początek jako duchowy spadkobierca...), o tyle nic nie słychać o nowym TIE Fighterze czy Wing Commanderze (pomijając Wing Commander: Arena w 2007 roku). Elite 4 od kilku lat jest w produkcji, ale na dobrą sprawę aktualny status projekt można określić tak: pytanie nie brzmi, kiedy gra wyjdzie, ale czy wyjdzie.

Koniec złotej ery

Błędem byłoby jednak kończyć opowieść o symulatorach kosmicznych na początku lat 90. Końcówka tego okresu to kolejne ciekawe produkcje. To m.in. okres, kiedy pojawił się Starlancer oraz, chyba znacznie lepiej znany, Freelancer z 2003 roku. Gra twórcy związanego z Wing Commanderem wyszła w czasach, kiedy jeszcze jej tytuł nie przypominał wszystkim o pracy i była chyba ostatnim tak dużym projektem Microsoft Games Studios na PC, zanim firma w całości oddała się pracom nad Xboksem 360. Umożliwiała w końcu przemierzanie rozbudowanej galaktyki i prowadzenie... no, kosmicznego życia, z walkami i handlem włącznie.

Muzyka do posłuchania w tle:

Przełom wieków to także jednak pojawienie się FreeSpace'a. Jedynka, jeszcze z przedrostkiem Descent (chociaż z tą serią nie miała nic wspólnego, użyto go z dziwnych powodów prawnych) pojawiła się w 1998 i... w sumie nie powinienem zaczynać tego fragmentu od jedynki. Jakoś tak się złożyło, że swoją przygodę z serią rozpocząłem od dwójki, która wyszła rok później i co tu dużo gadać - zacząłem wielbić tę serię. Nie wiem, czy dzisiaj jest to jeszcze bardziej sentyment czy rzeczywiście FreeSpace jest tak doskonałą produkcją, ale w każdym rankingu na produkcje wszech czasów umieściłbym ten symulator kosmiczny Volition (tak, tych od Red Faction i Saint's Row - nieźle zboczyli z dawnych ścieżek) na pierwszym miejscu. No, ew. ex aequo z Planescape: Torment. Dlaczego? Choćby dlatego, że opowiadała ona jak dla mnie świetną historię science fiction.

*Kulisy rebelii przedstawiał dodatek Silent Threat, niestety nigdy niewydany w Polsce. Mimo to pamiętam, że jedna z polskich graczek przedstawiła te wydarzenia we własnoręcznie przygotowanej kampanii - ktoś pamięta może, jak się ta kampania nazywała i czy jest jeszcze dostępna?

FreeSpace miał starannie przygotowaną historię świata, w której ludzie zostali pozbawieni swego macierzystego systemu, zaś Vasudanie (rasa obcych, z którą podpisano sojusz) muszą zmagać się ze skutkami zagłady rodzinnej planety. Obydwie rasy żyją w ciągłym strachu przed powrotem Shivan, którzy znani są z niezwykłego okrucieństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że część "ultrarasowych" frakcji w szeregach (dawnych) Ziemian wszczęła rebelię przeciwko paktowi z obcymi*. Nawet jeśli brzmi to sztampowo, to siłą serii było to, że te wydarzenia zostały przedstawione w sposób... zwyczajny. Nie chcę psuć historii dwójki, ale już sam fakt, że w jedynce wielki sukces gracza, czyli powstrzymanie Lucyfera Shivan przed zagładą Ziemi, doprowadził do zerwania połączenia z macierzystym systemem wskazuje, że unikano w opowieści prostego podejścia na zasadzie "wszystko musi pójść dobrze".

Siłą serii nie była oczywiście tylko opowieść, ale także dobra i całkiem zróżnicowana rozgrywka (chociaż gra miała sztywną i liniową konstrukcję od misji do misji), a także, jak na tamte czasy, wspaniała oprawa audiowizualna. Pojedynki na działa strumieniowe między statkami oraz eksplozje (często wieloczęściowe) były naprawdę piękne. I w sumie nadal są, skoro fani pracują nad FreeSpace Open, modyfikacją poprawiającą graficzne braki dwójki (z niej pochodzą screeny w tekście). No właśnie, fani muszą dbać o "starą" produkcję, bo kontynuacja nigdy nie wyszła. Jest to tym bardziej irytujące, że w dwójce postawiono wiele pytań, na które tym samym nigdy nie odpowiedziano - FreeSpace nie ma zamkniętej historii.

Brak joysticków zabił symulatory kosmiczne?

Brak FreeSpace'a 3 nie dziwi jednak, jeśli spojrzy się na to, co w ogóle stało się z gatunkiem symulatorów kosmicznych. Po Freelancerze mamy de facto już tylko jedną markę, która ciągnie jeszcze ten gatunek - serię X. Ostatnia jej odsłona, X3: Terran Conflict (bazująca na X3: Reunion z 2005) wyszła w 2008 roku i nawiązuje do tych produkcji sprzed lat, które dawały graczom wolność w przemierzaniu przestrzeni kosmicznej i w zajęciach, jakich mogli się podjąć. To nadal jednak tylko jedna seria, trochę mało. No i jej twórcy, Egosoft, w 2009 roku zapowiedzieli, że z X skończyli i że pracują nad zupełnie nowym symulatorem kosmicznym - prawdopodobnie zostanie zapowiedziany 28 kwietnia.

Ostatnio na tematprzyczyn końca kosmicznej złotej ery wypowiedział się twórca gier, który chyba najboleśniej odczuł jej skutki - Jim Boone z Volition. Przypomnę najpierw jego odpowiedź na pytanie serwisu nowgamer.com o to, czy studio byłoby zainteresowane zrobieniem FreeSpace'a 3:

Nie masz pojęcia [jak bardzo]. Jest grupa ludzi, która byłaby gotowa popełnić morderstwo, aby stworzyć tę grę. Największy problem w tym... och, ta gra jest tak ukochana. Zrobiłem kupę misji do obydwu części i jest tak droga memu sercu, że nie da się tego nawet wyrazić słowami. Problem mamy taki, że FreeSpace 2 nie sprzedał się zbyt dobrze...

Wśród powodów, które wymienił, dlaczego to FreeSpace 2 dobrze się nie sprzedał, jest joystick, a raczej jego brak. Ten kontroler, który wielu osobom wydawał się niezbędny do grania w symulatory kosmiczne (beksy... ja grałem na numpadzie i szło mi dobrze!) zaczął znikać z domów graczy wraz z upowszechnianiem się zwykłych strzelanek. Nawet jeśli można wątpić w związek pomiędzy strzelankami a znikaniem joysticków, to jednak coś się działo w tamtym czasie. Nas czytelnik, polaksłowian, podał taką przyczynę:

To nie mysz [czyt. strzelanki] zabiła Freespace, tylko tamta era. W latach 90. było mnóstwo takich gier, aż prawie do obrzydliwości. Dodać do tego, że pod koniec lat 90., z powodu nowej technologii kart graficznych, FPS-y stały się bardzo modne i razem z RTS-ami stanowiły gatunki gier, w które każdy chciał grać. Nie tylko Freespace cierpiał, bo przecież tradycyjne RPG i symulatory lotu tez ucierpiały w tych czasach. Co konkretnie by się nie stało, faktem jest, że dzisiaj joysticki niezwykle rzadko znajdują się na wyposażeniu graczy. A ten fakt może skutecznie utrudniać powrót tego gatunku do głównego nurtu. Ile bowiem graczy byłoby gotów zapłacić za dodatkowy kontroler dla jednej (na początku) tylko gry?

Nisza

Zwiastun Star War: Rogue Leader:

Można by spekulować, że sytuację ratują trochę joypady na konsolach, ale czy one wystarczą? I czy naprawdę jest zapotrzebowanie na takie produkcje? Wbrew pozorom taki Star War: Rogue Leader (pomijam kwestię, czy ta gra może aspirować do miana symulatora kosmicznego) nie sprzedał GameCube'a, chociaż w swoim czasie prezentował się olśniewająco. Filmiki z lotu nad Gwiazdą Śmierci zapierały dech w piersiach, były pokazem niesamowitych możliwości graficznych. I co? I nic. Temat nie chwycił. I nie widzę, aby podejmowano nowe próby, niestety.

Poza niszą, rzecz jasna. Oby nowy projekt Egosoft coś zmienił.

Paweł Płaza

Obrazek
Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯