Ale wszystko pod warunkiem, że zdzierżycie oprawę wizualną. Z kilku powodów testowałem wersję dla konsoli Microsoftu, więc teoretycznie tę najsłabszą, lubiącą się zakrztusić i poszarpać ekranem. Mam to na uwadze, zwłaszcza oglądając WRC 6 na gameplayach z silniejszych pecetów. Słabej rozdzielczości tekstur, dorysowujących się drzew na horyzoncie czy skiepszczonych opadów atmosferycznych nic jednak nie usprawiedliwia. Najlepiej obrazują drugoligowość dzieła Kylotonn. Mały eksperyment - WRC odpalone na Xboksie i jednocześnie Dirt odpalony na PS4, odcinek w tym samym kraju oraz przeskakiwanie z jednego HDMI na drugie - tylko udowodnił mi, jaka przepaść dzieli obie produkcje.Aby jednak pozostać wobec Francuzów fair, dodam, że jest pewna poprawa względem odsłony poprzedniej. Szczególnie jeżeli porównamy jakość cieni. "Piąteczka" oszczędnie dawkowała przeprawy przez gęsty las. Teraz robi się nieco przyjemniej, gdy promienie przebijają się przez gęste korony, a my oglądamy istny teatrzyk kształtów na karoserii naszego rajdowego potwora. Oświetlenie poprawia też doznania z jazdy nocą. Wiecie, fajnie jak noc... to noc. Zwłaszcza na zapomnianej przez nordyckich bogów drodze w sercu zasypanej śniegiem Szwecji. Progres można zauważyć, ale nie wiem, czy Kylotonn zdąży zrobić tytuł godny obecnej generacji sprzętów w takim tempie.Dla kogo zatem? Jestem trochę bezradny, nie wiem. Może dla graczy, którzy jeszcze nigdy z rajdami nie mieli nic wspólnego, coś im nagle zaświtało, żeby spróbować, i boją się trudniejszej konkurencji? Zaproponowałbym im jednak zaciśnięcie zębów, zrozumienie zasad gitgudyzmu, i zmierzenie z Dirtem. Lub - jeśli chcą do sprawy podejść hipstersko - alternatywą od Milestone, która ma najbardziej atrakcyjną karierę ze wszystkich trzech tytułów.WRC 6 nie wróżę zbyt dużej popularności. Trafi raczej do nieogarniętych domów, gdzie nikt nie wie, że na rynku są lepsze (i tańsze przecież obecnie!) produkcje, albo w ręce maniaków tematu, którzy potrzebują oficjalnej licencji. Kylotonn nad swoim dziełem pracuje zbyt wolno. Dlatego jeśli w odcięciu od reszty jest grą "niezłą", po otworzeniu oczu staje się średniakiem, tracącym minuty do lidera z każdym rokiem. Tutaj przydałaby się roczna przerwa i nieludzkie pokłady nadgodzin.Adam Piechota