WRC 2: FIA World Rally Championship 2011 - recenzja

Strona głównaWRC 2: FIA World Rally Championship 2011 - recenzja
26.10.2011 20:00
WRC 2: FIA World Rally Championship 2011 - recenzja
marcindmjqtx
marcindmjqtx

Twórcy WRC: FIA World Rally Championship obiecali złote góry, których ucieleśnieniem miało być WRC 2: FIA World Rally Championship 2011. Już przy okazji grania we wczesną wersję mieliśmy co do tych obietnic wątpliwości, pora więc sprawdzić, jak wypada finalny produkt.

Miłośnicy rajdów samochodowych nie są rozpieszczani. Świetny „DiRT3” to przede wszystkim efektowne popisy i kręcenie „bączków”. Z drugiej strony świat gier woli wydawać kolejne odsłony serii „Need for Speed” albo zachwycać konsolowców pięknym „Gran Turismo 5” czy inną „Forzą Motorsport 4”. Fani WRC nie mają zbyt dużego pola manewru, szczególnie na konsolach obecnej generacji. Pomocną dłoń ponownie wysuwa w ich stronę Milestone, które powraca, wydając rzekomo rewolucyjne „WRC2”.

Model jazdy Głównym elementem, na który zwraca się uwagę w grach tego typu, jest model jazdy, warto więc od niego zacząć. Jeśli mieliście styczność z pierwszą częścią gry, nie zauważycie dużej różnicy. Przede wszystkim model wymusza znajomość maszyny, szczególnie w połączeniu z typem nawierzchni, po której przyjdzie nam się ścigać. Inaczej jeździ się po szutrze, a inaczej po asfalcie, co w „WRC2” oddano bardzo dobrze. Jeśli jednak oczekujecie symulacji, to mam dla Was złą wiadomość - jeszcze bardziej czuć tu arcade, choć dzięki takiemu zabiegowi frajda z jazdy jest dość duża. Szybko opanujecie podstawowe prawa rządzące grą i jeśli zaczniecie odpowiednio wykorzystywać hamulec ręczny, nawet z pozoru trudne zakręty nie powinny stanowić przeszkody.

Jeśli jednak źle wyjdziecie z zakrętu, zaliczając solidny dzwon, z pomocą przyjdzie system cofania czasu. Wiem, jest on już w większości gier traktujących o wyścigach, co często spotyka się z niezadowoleniem miłośników wirtualnych rajdów. Trudno jednak dyskutować o przydatności takiego rozwiązania - pozwala ono przecież naprawić własny błąd, jeszcze raz wymierzyć zakręt i pomimo wcześniejszej omyłki dojechać na metę ze świetnym czasem.

Mistrz bez kierownicy Podstawowym błędem, jaki zrobiłem przy pierwszym włączeniu „WRC2”, było podpięcie kierownicy do konsoli. Samochód tańczył po trasie jak oszalały i nie mogłem odpowiednio wyczuć pedałów. Wystarczyło jednak przesiąść się na pada, by od razu trafiać na metę na pierwszej pozycji i cieszyć się ciągłymi zwycięstwami nawet na średnim poziomie trudności. Skoro wiemy już, że kółko można schować do szafy, to warto na chwilę się zatrzymać przy umiejętnościach wirtualnych przeciwników. Gra jest łatwa, czasami aż za łatwa. Wystarczy jednak ustawić najwyższy poziom trudności, by oglądać idealne czasy konkurentów i nie móc praktycznie ani razu się do ich wyników zbliżyć. Trochę to dziwne, sami przyznacie. Nierówny poziom trudności sprawia, że trudno znaleźć dla siebie odpowiednie ustawienie, które pozwoli poczuć wyzwanie, a nie postawi przeciwko nam samych idealnych kierowców.

W większości gier traktujących o rajdach wcielamy się po prostu w kierowcę - w przypadku „WRC2” jest jednak odrobinę inaczej. Rekrutacja, o której pisałem wyżej, czy wypłata pensji oznacza, że tak naprawdę bierzemy odpowiedzialność za cały zespół, w tym również pilota i mechaników. To dość ciekawy pomysł i fajnie urozmaica zabawę. Niestety, pomimo całego rozmachu nie czułem klimatu WRC, co na przykład w „F1” jest na porządku dziennym. Szkoda.

Na licencji Jeśli choć trochę śledzicie Rajdowe Mistrzostwa Świata, to wiecie, że w tym roku zaszły pewne zmiany w charakterystyce pojazdów i na szczęście znalazło to odzwierciedlenie w grze. W związku z powyższym możemy pojeździć maszynami z silnikami o pojemności 1600 cm3 plus turbosprężarki. Do tego znajdziemy w grze również niższe serie (między innymi PWRC) czy bardzo mocną grupę B, a także dość ciekawe Safari WRC. W tej ostatniej zasiądziemy za kierownicami np. subaru imprezy czy toyoty celiki pierwszej generacji. Wybór pojazdów jest w tym roku dużo większy, za co należy się oczywiście spory plus.

Dzięki licencji pojeździmy nie tylko prawdziwymi samochodami, ale także zobaczymy znanych z prawdziwych rajdów kierowców oraz spróbujemy swoich sił na prawdziwych trasach - w tym w Finlandii, Jordanii, Szwecji, Niemczech, Grecji, Portugalii, Argentynie czy Meksyku. Niestety i tu jest pewien szkopuł. To w większości tory znane z poprzedniej części, które w dodatku zupełnie się nie zmieniły. Nowością jest natomiast pięć torów Super Special Stage, na których równocześnie ścigamy się z drugim kierowcą. To emocjonująca konkurencja, którą naprawdę warto sprawdzić.

Zanim przystąpicie jednak do jakiegokolwiek wyścigu, warto odwiedzić specjalną szkółkę, w której poznacie podstawowe zasady, jakimi rządzi się gra oraz rajdy WRC. To dość przydatna rzecz, szkoda tylko, że została wykonana topornie, bez polotu i co kilka chwil wymusza ręczne włączanie poszczególnych lekcji.

Jeśli zależy Wam na dobrych czasach i lubicie grzebać przy wirtualnych maszynach, na pewno zainteresuje Was możliwość zmiany ustawień, czyli, potocznie rzecz ujmując, tuningu. Można tu poprzestawiać dobrych kilka suwaków, w tym na przykład odpowiedzialnych za przełożenia biegów, twardość zawieszenia czy czułość hamulców. Ustawienia można zapisać, a następnie zastosować je ponownie. Nic, czego nie byłoby u konkurencji i czego mogłoby w grze tego typu zabraknąć.

Zamknij oczy, oszczędź sobie zawodu Nie da się jeździć z zamkniętymi oczyma, wiem. Ale czy mogę zmrużyć je choć na chwilę? Gra wygląda słabo, naprawdę słabo. Już wersja przedpremierowa nie nastrajała zbyt pozytywnie, ale cicho liczyłem, że to tylko kwestia wczesnego kodu i niedopracowanych tekstur. Niestety, Milestone nie włożyło odpowiednio dużo pracy w przygotowanie warstwy wizualnej, przez co kuleje ona praktycznie w każdym aspekcie. Niedopracowane modele kojarzą się nie z czwartą Forzą czy trzecim Dirtem, ale z wydanym  w 2000 roku „Colin McRae Rally 2.0”. O pomstę do nieba woła również wykonanie kokpitów, które w niczym nie przypominają tego, co prezentują sobą dzisiejsze „ścigałki”. Pamiętam, jak w ubiegłym roku twórcy zarzekali się, że popracują nad wizualnym aspektem gry - oczywiście gołym okiem widać, że słowa zostały rzucone na wiatr. Panowie, jest przecież rok 2011, wymyśliliście wehikuł czasu? Słabej jakości są również tekstury, zarówno te na pojazdach, jak i „upiększające” dostępne trasy. Sprawy nie ratują nawet niebrzydko wyglądające momenty, kiedy słonce zachodzi za horyzontem, oświetlając wszystko ciepłymi promieniami.

Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak brzmi kosiarka zamontowana do rajdowego pojazdu, to „WRC2” świetnie Wam to przedstawi. Nie słyszałem w swoim życiu zbyt wielu odgłosów samochodów rajdowych, ale nie przypominam sobie, aby brzmiały one w ten sposób. Do tego dochodzi miałki głos pilota, który jak na złość ekscytuje się każdą większą stłuczką do tego stopnia, że po dwóch dzwonach musiałem wyłączyć dźwięk. Lokalizacji na konsolach nie uświadczymy, ale znalazła się w wersji na PC.

Dzień dobry, może się pościgamy? Zaimplementowano tryby rozgrywki wieloosobowej, choć w przypadku tego typu gier to standard, którego wręcz wstyd nie powtarzać.  Mamy więc hot seat (czyli jazda na zmianę) dla 4 graczy oraz tradycyjne rozgrywki sieciowe dla 16 kierowców. W teorii brzmi to całkiem nieźle, niestety szara rzeczywistość ostro ją weryfikuje. Bardzo trudno znaleźć w sieci kogokolwiek do wspólnej zabawy, niezależnie od tego, jakie ustawienia rajdu zaproponujemy. Może na innych platformach wygląda to lepiej, ale pustki na Xbox Live raczej nie pozwoliły mi solidnie ograć trybów sieciowych. Na szczęście te kilka rajdów, które udało mi się przejechać, były zasadniczo wolne od lagów i jakichś rażących błędów. Oczywiście można pościgać się również samotnie poza trybem kariery, na przykład stawiając czoła próbom czasowym lub rekordom, które sami ustanowicie.

Werdykt Jeśli oczekiwaliście delikatnego ulepszenia ubiegłorocznej wersji gry, to nie powinniście czuć zawodu. Praktyka, której głównym założeniem są drobne zmiany i wydawanie co roku tego samego produktu opatrzonego inną cyferką, jest częsta i niektórym pasuje. Ja oczekiwałem świetnej wyścigówki, która pozwoli mi poczuć się jak lata temu przy początkach serii „Colin McRae Rally”. Tak się niestety nie stało i jeśli miałbym sięgnąć po jedną grę, która, choćby w małym stopniu, traktuje o WRC, byłby to „DiRT3”. Śmiem twierdzić, że tamtych kilka tras rajdowych daje o wiele więcej frajdy niż całe „WRC2”. Nie tędy droga, ja wysiadam, zawiedziony brakiem rewolucji i fatalną warstwą audiowizualną.

Ocena: 2/5 - Ostatecznie (Ocenę 2 otrzymują gry słabe, ale niepozbawione dobrych momentów. Zdecydowanie tylko dla fanów gatunku, tylko, jeśli nie ma niczego innego do grania).

Data premiery: 14.10.2011 Deweloper: Milestone Wydawca: Black Bean Games Dystrybutor: Galapagos PEGI: 3 Grę do recenzji użyczył dystrybutor, firma Galapagos.

Paweł Winiarski

WRC: FIA World Rally Championship 2 (PC)

  • Gatunek: wyścigi
  • Kategoria wiekowa: od 12 lat
Udostępnij:
Komentarze (0)