Najdłużej na gamescomie grałem w dwa pierwsze BioShocki, rzecz o której zaraz napiszę dotyczy jednak wszystkich trzech - te gry są ponadczasowe. Nie tylko ze względu na pomysł, fabułę czy kreację świata, ale też jego wykonanie. Podczas gdy większość działających na Unreal Engine 3 gier dosyć brzydko się postarzała, BioShock wciąż się może podobać. Od początku prezentował nieco uproszczone modele obiektów i postaci. Dalekie do cel-shadingu, ale jednak bliższe tego typu estetyce niż fotorealizmowi. Realistyczna gra światłem i animacja wody nadawała jednak serii wyrazistości, tworząc niepowtarzalny do dziś klimat. Lekko podciągnięty do Full HD wciąż wciąga i intryguje.Uproszczenia geometrii gry może rzucają się w oczy troszkę bardziej niż kiedyś, a nigdy nie należący do najbardziej dopracowanych model strzelania może wypadać nieco drewnianie, ale to i tak nic w porównaniu z innymi grami sprzed lat, które są dziś właściwie niegrywalne. Serio rozważam ponowny powrót do Rapture.Remaster to wszystkie wydane dotąd fabularne dodatki, a także szereg dokumentów o serii. Z odblokowanych rzeczy obejrzałem kawałek wywiadu Geoffa Keighleya z ojcami serii. Pospacerowałem też chwilkę po stylizowanym na kolejny budynek Rapture muzeum, gdzie można obejrzeć grafiki koncepcyjne z gry i modele postaci. Nawet te, które nie trafiły do produktu końcowego.Jest dobrze, nie da się jednak ukryć, że mogło być lepiej. Moim zdaniem aż prosiło się o większe odświeżenie "jedynki". Nie tyle graficzne, tu nie można grze nic zarzucić, co techniczne. W pierwszej części BioShocka albo używamy plazmidów, albo strzelamy ostrą amunicją (ewentualnie machamy kluczem francuskim). W "dwójce" i kontynuacji rozwiązano to lepiej, plazmidami i ostrą amunicją można walić równocześnie, za każdą akcję odpowiada po prostu jedna ręka. Sądzę, że mechanizm ten w połączeniu z dodatkowym zbalansowaniem rozgrywki bardzo fajnie by się w pierwszym BioShocku sprawdził.2K jednak tak nie sądzi, a gdy podpytałem o to przedstawiciela wydawcy, zaczął mówić coś o chęci przeniesienia na nowe platformy oryginalnej gry ze wszystkimi jej elementami, bez ingerencji w tego typu rzeczy. Rozumiem i doceniam, ale jednak wciąż uważam, że mogłoby być lepiej. Tak jak zreduksowany Hard Reset jest lepszy od podstawki ze względu na elektromagnetyczną katanę zapożyczoną z Shadow Warriora, a Metal Gear Solid 3: Subsistence czy jego porty na PS3 i Vitę wygrywają dzięki kamerze TPP, której brakowało oryginałowi z 2004 roku (był niepraktyczny tryb quasi-izometryczny).Będąc przy Konami, cieszę się, że 2K w przeciwieństwie do Japończyków zdaje sobie sprawę z marki swojej serii i zaangażowania fanów, z należytym szacunkiem podchodząc do BioShocka. Amerykańska firma popada jednak w drugą skrajność nie chcąc w żaden sposób ingerować w grę. Nie jestem fanem takiego kurczowego trzymania się oryginału, zwłaszcza gdy niektóre poprawki wydają się wręcz oczywiste.Na szczęście tych potencjalnych i oczywistych poprawek dużo nie ma, a BioShock broni się dziś sam, nawet bez żadnych remasterów. Dwupłytowe kompletne wydanie z odświeżoną grafiką i piękną okładką jest natomiast łakomym kąskiem dla fanów serii i kolekcjonerów, albo po prostu tych, którzy jakimś cudem BioShocka dotąd ominęli. Trochę im zazdroszczę, to jedna z tych gier, którą chciałbym zapomnieć i przejść sobie teraz w zremasterowanej wersji na świeżo.