Każdy trudniejszy, czerwony quest (o tak, wróciły kolorystyczne oznaczenia zadań!) wymaga zebrania grupy ludzi. Solo po prostu nie da się w to grać. Widać to szczególnie po czacie w grze. Ludzie wymieniają się informacjami gdzie czekają, co robią, dodają się do party i pomagają sobie wzajemnie. Dzisiejszy czat to swoisty rynek, gdzie handluje się gildiami i przedmiotami, a socjal leży i kwiczy. Na BFA nie poznałam nikogo od roku, na Classicu już po 10 minutach biegałam z radosną ekipą, która ginęła ramię w ramię i nieugięcie wracała z cmentarza na drugi koniec mapy, by podnieść się do kolejnej walki. Społeczny wymiar starych dodatków był dużo ciekawszy, ale po znalezieniu gildii i tak wszystko załatwia się już w swoim gronie. Dlatego fajnie byłoby przenieść znajomych do Classica i wyznaczyć dni progresu na jednym i drugim serwerze. Może to być doskonałe urozmaicenie dla starych wyjadaczy i tych, którzy nie mogą się zdecydować.Pokładam duże nadzieje w związku z przyszłością Vanilli, bo może Blizzard pokusi się na powolne progresowanie kolejnych dodatków? Być może dostaniemy dzięki temu kolejny serwer z The Burning Crusade i Wrath of the Lich King, albo może kiedy Vanilla przejdzie już w TBC to po prostu otworzą nową? Opcji jest mnóstwo, ale teraz przez kilka miesięcy Blizzard otwierać będzie nowe-stare elementy Classica, więc póki co jest to pieśń przyszłości. Mimo wszystko otwiera to nową drogę w karierze graczy World of Warcraft. Drogę wolnego wyboru, gdzie dzień premiery nowego dodatku nie jest dniem śmierci starego. Gdyby ktoś dał mi już dzisiaj serwer WoTLK-a i postawił przede mną otwarte wrota Icecrown Citadel, zapłaciłabym za abonament bez mrugnięcia okiem.Classic nie jest jednak w 100% klasyczny, a kilka usprawnień quality of life po prostu musiało się pojawić, bo dawne rozwiązania nie zawsze się sprawdzały i nie ma sensu powtarzać błędów. To co WoTLK było punktem zwrotnym w lootowaniu bossa, to fakt, że przedmioty zabrane przypadkiem można było oddać w ciągu 2 godzin od podniesienia. Wiele razy zdarzało się, że nawet jeśli to nie był przedmiot pod odpowiedni spec, to jego staty potrafiły słabiej ubranym postaciom znacznie pomóc. W klasyku tego nie było, a przecież nikt nie wyobraża sobie opcji, że nie możemy przekazywać sobie lootu, prawda? Blizzard zresztą zapowiedział kilka takich drobnych zmian, oraz (kolejny raz!) możliwość wyboru. Grafikę za pomocą suwaków ustawimy sobie wedle naszego uznania i jeśli kogoś wkurza toporność starego WoW-a to go sobie podkręci, a jeśli ktoś tęskni za dawnymi teksturami to może sobie grać na oryginalnym wyglądzie (co nie uwzględnia animacji).Myślę, że te możliwości wyboru, które dał nam Blizzard otwierając WoW Classic, to najważniejsza zaleta nowego serwera. Czasami brniemy przez te questy, bezmyślnie gramy, żeby tylko skończyć dziesiąty raz jakiś tytuł i zacząć szybko kolejny. Albo na multi powtarzamy raz za razem w kółko te same mapy, zagrania, wybieramy te same postacie. Giniemy, zaczynamy od nowa i naprawdę, nie czułam zmęczenia tym wszystkim, dopóki nie odpaliłam Classica. Osobiście nie wiem czy będę dużo grać na Vanilli, bo nie jestem pewna czy będę miała z kim, a socjalny aspekt gry MMO jest moim zdaniem wyjątkowo ważny. Jednak od czasu do czasu wskoczę sobie na Classica poexpić postać, bo samo levelowanie jej sprawia po prostu dużo radości i zajmuje umysł na chwilę czymś bardziej wymagającym, niż rutyna codziennego grania. Bo mam wybór i będę z niego korzystać!