Polegająca na budowaniu miast konkurencja nie została tu przywołana tylko i wyłącznie z powodu interfejsu - clue Frostpunka jest wszak budowanie i zarządzaniem miastem. Tyle tylko, że w srogich XIX-wiecznych realiach, gdzie na naszych oczach zamarza cały świat. My też byśmy zamarzli, gdyby nie uruchomiony na początku każdej rozgrywki generator dający trochę ciepła. O ile więc w Sim City czy Cities Skylines trzeba było dbać o energię elektryczną, ścieki i różne inne media, tak tutaj liczy się temperatura. To ona jest w tym wszystkim najważniejsza. Im lepszy generator, im bardziej grzejący otoczenie, tym bardziej możemy rozbudowywać naszą osadę. Oczywiście w widocznym na obrazkach kołowym ułożeniu, tak aby każdy budynek miał równy dostęp do źródła ciepła.W city-builderach celem jest rosnąca metropolia, tutaj też musimy się rozbudowywać, ale nie za wszelką cenę. Równie ważny co rozmiar osady, jest poziom życia jej mieszkańców. A także to, jak traktuje się dzieci, kaleki i starców. To, co się je. Jakie są racje żywnościowe, a także podejście do osadników. Dzieci można zagonić do kopalń, a braki w diecie zapychać trocinami (prawdziwa historia, inspirowana sytuacją w gułagach). Niepełnosprawnych można otoczyć troskliwą opieką, albo eksperymentalnym leczeniem. Jak się uda, to dobrze dla nich. A jak nie, to wiadomo... Widziałem dosłownie trzy na krzyż tego typu relacje i zależności, ale już po nich widać, że nie ma tutaj zmiłuj. Jest ciężko i przytłaczająco.Frostpunk to nie RTS, nie zarządzamy tutaj żadnymi zbiorowościami ani pojedynczymi bohaterami, jak w This War of Mine. Po prostu zarządzamy, wydając rozkazy i polecenia w menusach. Wszystkie mają swoje skutki, czy to główne, czy uboczne. Do tego dochodzą różne zdarzenia losowe no i najważniejsze - zadowolenie naszych podopiecznych. Doskonale zdają sobie sprawę z ciężkich warunków i faktu, że mogą być jednymi z ostatnich ocalałych na tym świecie. Nie można jednak przeginać, a nadchodzący bunt zwiastuje jeden z cały czas widocznych na ekranie pasków.Frostpunk świetnie rozwija formułę This War of Mine nie będąc jego prostym sequelem czy klonem. Do znanych założeń dodaje dużo świeżości i pola manewru. Murowany hit? Chciałbym, choć jedna rzecz trochę mnie niepokoi - stosunkowo niewielki obszar zabudowy. Bawić się w architekta możemy tylko w ramach widocznego na obrazkach kanionu. Pytanie, czy nie za szybko będzie się to nudziło? I jak będą wyglądać ekspedycje?