Pierwsze publiczne testy World of Warplanes wystartowały w lutym 2012 roku (wcześniej była to ściśle zamknięta alpha), a pod koniec maja tego samego roku ruszyła zamknięta beta. W zaledwie trzy miesiące do udziału w testach zgłosiło się niemal 3 miliony graczy, a druga część trylogii „World of...” otrzymała nagrodę Najbardziej Wyczekiwanej Gry Online roku 2012.Po co ta krótka lekcja historii? Bo dziś, niemal cztery lata od premiery pełnej wersji, prawie nikt o World of Warplanes nie pamięta. Owszem, gra żyje, jest aktualizowana, a kiedy zalogowałem się parę dni temu, nie miałem problemu ze znalezieniem meczu, ale Wargaming zaprzestał jakiejkolwiek komunikacji z nią związanej i wolał skupić się na World of Tanks i World of Warships, które okazały się dla firmy strzałem w dziesiątkę. Zresztą zarówno prezes Wargamingu, jak i główny projektant w firmie przyznali, że samoloty nie wyszły.To jednak przeszłość, bo właśnie nadlatuje World of Warplanes 2.0. Odświeżone, lepsze, szybsze, bardziej różnorodne i przystępne – piękne słowa, ale teoria teorią, a praktyka fuckupem, jak mawiał mój dawny dyrektor. W WoWP 2.0 na szczęście o fuckupie mowy nie ma, ale nie ma też co liczyć na rewolucję. To ewolucja. Bardzo konkretna, wyrazista i taka, jaka być powinna – na lepsze. Widać, że ekipa siadła i porządnie zastanowiła się, co poszło nie tak. A gdzie w poprzedniej wersji popełniono błędy? Zapytałem o to Michaela Zinchenko, producenta operacyjnego w Wargamingu.