2) Mówisz ile czego masz, ale często oszukujesz Moja ulubiona gra. Można grać w dwie osoby, można w więcej. Ograniczeniem jest liczba kostek i kubeczków potrzebnych do tej gry - odpowiednio: trzydzieści i sześć. Chodzi o to, by oszukać innych, co się ma na swoich kostkach, które się przed chwilą wyrzuciło, ale tak, by nikt nie widział, co na nich jest (do tego potrzebny jest kubeczek. No i do mieszania kostek - głośno i charyzmatycznie). Trzeba oszacować ile jest danego nominału (1,2, 3, 4, 5 lub gwiazdka, która może być traktowana jako gwiazdka lub dowolna inna cyfra) na kostkach na całym stole. Jeśli gra sześciu graczy, czyli każdy gra pięcioma kostkami, to znaczy, że na stole jest w sumie 30 kostek. Ale widzimy tylko swoje pięć. Więc strzelamy trochę w ciemno - np. uważam, że na stole jest 10 czwórek (jeśli mamy na swoich kostkach same czwórki, to szanse są spore, że u innych graczy też będzie pozostałe pięć). Siedzimy w kółku, każda kolejna osoba musi podbić - albo oczka, albo ilość kostek. Więc kolejna mówi, że jest np. 11 trójek (może powiedzieć, że jest 10, ale wtedy tylko piątek lub gwiazdek, które mają największą wartość). Można zamiast podbijać - sprawdzić, czy istotnie jest tyle kostek danego nominału, ile powiedział poprzednik. Jeśli miał rację - tracimy jedną kostkę, jeśli my mieliśmy, traci poprzednik. I zaczynamy od nowa, ale teraz jest już o jedną kostkę na stole mniej. I tak do rana...