Dotarliśmy do momentu, w którym nie możemy nawet dodać do świata kolejnego pojazdu, bo wysadziłby on pamięć. Każda, mała zmiana jest dla nas krytyczna, bo mogłaby po prostu zburzyć cały system. Sprawdzamy każdą z nich a potem za pomocą naszych narzędzi upewniamy się, że nie zepsuje ona gry i dopiero później idziemy dalej. Wyciągniemy siódme poty zarówno z silnika gry, jak i ze sprzętu, a później będziemy czekali, na kolejną generację hardware'u. Ciekawe, prawda? Deweloper, który nie ma na swoim koncie zbyt wielu dokonań w obecnej generacji żali się, że już nie starcza jej pary. A przynajmniej jednemu z graczy, bo o wersji na PS3 Rick nie wspomina... Red Faction Guerilla raczej nie wygląda mi na grę, która miałaby być symbolem końca maszynki Microsoftu, no ale zobaczymy. Może destrukcja otoczenia faktycznie okaże się solidnym ciosem w szczęki graczy. Pamiętajcie tylko, że premiera została przesunięta z pierwszego kwartału 2009 na rok fiskalny 2010. Choć oczywiście nie musi to być duża różnica.
Maciej Kowalik