Virtua Tennis 2009 - recenzja
Gra Do teraz pamiętam, jak razem z grupą znajomych odpaliliśmy Virtua Tennis na Dreamcaście. Był 1999 rok, o szerokich i płaskich ekranach jeszcze się nie marzyło, a my jak zwariowani cięliśmy w ostatni sport o którym myśleliśmy, że nas zainteresuje. 10 lat później zmieniły się tak naprawdę tylko ekrany - teraz są szersze i więcej na nich widać. A oprócz tego Virtua Tennis 2009 to dokładnie ta sama gra w którą grałem wtedy. Dwóch, albo czterech zawodników biegających po tartanie, sztucznej nawierzchni, albo po trawie, odbijający żółtą jaskrawą piłkę ponad siatką. Całość obsługiwana właściwie jednym przyciskiem (z rzadka korzysta się z dodatkowych 2), banalnie prosta do nauczenia, znacznie trudniejsza do opanowania w mistrzowskim stopniu. I GODZINY spędzone na udowadnianiu sobie, kto jest McEnroem naszej sceny wirtualnego tenisa.