Okazuje się bowiem, że robiąc z przygodówki takiego pół-erpega, w którym wybrać można sobie postać (odgrywając później dopasowany do pochodzenia wstęp, trochę na wzór Dragon Age’a: Origins), podejmować decyzje i obserwować ich konsekwencje, być może kształtować jakoś swoją postać, odbiera się tego typu grze to, co w niej najważniejsze - charakter. Bo co mi z tego, że mogę być kobietą lub mężczyzną jednej z trzech profesji (aktor, barman, policjant), jeżeli żadna z tych postaci nie jest ani trochę ciekawa? Sprowadzona jest po prostu do nieczytanych kwestii dialogowych (nagranie tych samych wypowiedzi dla różnych płci i dodatkowych, zależnych od profesji, byłoby pewnie za drogie).Ja grałem aktorem i jedyne momenty, kiedy mogłem jakoś podkreślić swój charakter, sprowadzały się do tego, że jestem świetny w okłamywaniu ludzi (miałem więc do wyboru dodatkową opcję dialogową).Taka jest cała ta gra. Prostacka, naiwna, sprowadzająca wszystko do najłatwiejszych stereotypów, jakby twórców tak bardzo zmęczyło konstruowanie odpowiadającej na decyzje gracza narracji, że nie mogli już w sobie znaleźć sił, żeby było w niej cokolwiek ciekawego. Naprawdę nic mi z tego, że jakiś bohater będzie pamiętał, co zrobiłem dwie godziny temu albo zmieni się rozwiązanie jakiejś zagadki, jeżeli sama historia w ogóle nie angażuje.Unavowed brakuje przy tym nie tylko pomysłowości - jest również bardzo źle napisane i to chyba największa wada tej gry. Stereotypową historię, nawet sztampowe postacie, można by jakoś wytrzymać, gdyby chociaż dialogi były błyskotliwe, zabawne, ciekawe. Zamiast tego są suche, pozbawione jakiegokolwiek ludzkiego czynnika, sprowadzają się niemal w całości do ekspozycji, a do tego ciągną się w nieskończoność, aż człowiekowi chce się włosy rwać z głowy.W rzadkich momentach, kiedy próbują wyjść poza nią stają się z kolei wręcz karykaturalne - jak kiedy okazuje się, że nasz towarzysz lub towarzyszka zaczyna nagle rozmowę z jakimś bohaterem niezależnym. Wspominają chwilę jakieś wydarzenie z przeszłości, a gracz praktycznie za każdym razem, kiedy to się dzieje, może wciąć się z pytaniem: “Wy się znacie?”. Za pierwszym razem mnie to zdziwiło, za piątym nie mogłem już zrozumieć - jak głupi może być prowadzony przeze mnie człowiek? Tak, jeżeli dwójka ludzi zaczyna nagle rozmawiać na ulicy i wspominać coś, co razem przeżyli, to znaczy że się znają!Gra tak samo wykłada się na scenariuszu, gdy próbuje coś pokazać zamiast tylko powiedzieć otwartym tekstem. Kiedy więc badamy sprawę tajemniczych morderstw, nagle wszyscy ludzie, w jakikolwiek sposób związani z ofiarami, robią wielkie oczy (gra wyraźnie podkreśla to na pojawiających się podczas rozmów portretach) i powtarzają w kółko jedno zdanie: “To wielka tragedia”. Trójka superagentów działającej w podziemiu jednostki do walki z nadprzyrodzonymi mocami stwierdza: “Coś tu jest nie tak. Jakby ktoś wyprał im mózgi”.Ze światem przedstawionym jest w jakiś tajemniczy sposób (to dopiero zagadka dla Unavowed) jeszcze gorzej! To fantasy w najgorszym stylu, tak przeładowane regułami, nazwami własnymi, tajemniczymi ludami, ukrytymi światami, że jest to zwyczajnie nieznośne.Do tego wszystkiego twórcy co i rusz wymyślają nowe zasady jego działania, tak, by pasowały im do fabuły. Zamiast koncentrować się na opowiadaniu spójnej, ciekawej historii w ramach ustalonego świata przedstawionego tylko go non stop modyfikują, żeby pasował do tego, co się akurat dzieje.