Oczywiście, wydając prawdziwe pieniądze można to wszystko zdobyć znacznie szybciej, ale jak pokazuje pewien bardzo mądry serial, pieniędzmi nie da się w MMA załatwić wszystkiego. Moim zdaniem równowaga między grindem kasy a nagrodami jest całkiem dobrze zachowana. Do tego w UFC 3 pojawia się coś w rodzaju Księgi Kolekcji z Fortnite – kolekcjonując grupy powiązanych ze sobą kart tracimy je bezpowrotnie, ale w zamian zyskujemy konkretne profity. Niby niewiele, ale zawsze jedna opcja więcej do wykorzystania, zanim pozbędziemy się duplikatu czy zupełnie niepotrzebnej nam karty.Ogólnie tryb Ultimate Team poddano całkiem sprawnemu tuningowi i teraz gra się w niego zdecydowanie lepiej niż w odsłonie sprzed dwóch lat. Nadal istnieje problem losowości – nie wiemy, z kim będziemy walczyć i nie mamy szansy przygotować się pod styl przeciwnika, ale to jest przypadłość, którą trzeba grze wybaczyć, taka jej konwencja, natomiast zbieranie kart, wydarzenia, kolekcje, możliwość oglądania reklam za wewnętrzną walutę gry, rekompensują to z nawiązką.Tryby trybami, ale przecież tak naprawdę chodzi w tej grze o jedno – bicie się. I tu jest dobrze, lepiej niż było poprzednio. Zmieniono system prowadzenia walki w stójce, dzięki czemu stał się on nieco bardziej realistyczny. Musimy zwracać uwagę na dystans, na kierunek poruszania się, na klatkę. Nie działa już parowanie ciosów, teraz trzeba po prostu trzymać gardę, ale nie można tego robić w nieskończoność, co ma sens, bo każda garda pod gradem ciosów traci szczelność. Nie można też zasypywać przeciwnika kombosami bez przerwy, bo nie pozwala na to wytrzymałość, jeden z kluczowych parametrów, na które należy zwracać uwagę podczas walki. Oprócz wytrzymałości dającej nam parę do dalszej walki, trzeba też zwracać uwagę na wytrzymałość poszczególnych części ciała naszego zawodnika. Bezkrytyczne przyjmowanie niskich kopnięć na nogę bez ich blokowania powoduje w końcu przerwanie walki, bo bez nogi walczyć umie tylko Czarny Rycerz. Nie można też paradować bez gardy w zasięgu ciosów przeciwnika, bo nawet całkiem świeży zawodnik potrafi stracić przytomność po jednym celnym ciosie.Walka w stójce jest bardzo dynamiczna, trzeba się dużo ruszać, trzeba kontrolować pozycję w oktagonie, trzeba decydować, czy bezpiecznie przyjmować ciosy na gardę, czy może balansować ciałem – ryzykując przy tym trafienie – walnąć przeciwnika mocniejszym ciosem. Płynne kombosy, realistyczne odłosy zadawanych ciosów, pot, krew, to wszystko tu jest, lepsze niż było wcześniej. Mało tego, mam dość solidne wrażenie, że popracowano nad mimiką zawodników i teraz widać po nich zmęczenie i ból po otrzymanych ciosach – o ile oczywiście pozwala to zobaczyć opuchlizna na twarzy. Wizualnie również widać w UFC 3 ewolucję.Niestety, całe wrażenie pryska, gdy tylko walka zmienia płaszczyznę i trafia do parteru. W tej odsłonie zastosowano identyczny system jak w poprzedniej. Wychylamy analog w stronę, w którą wychylił go przeciwnik, żeby go skontrować, lub wychylamy go w stronę, w którą przeciwnik nie wychylił, aby popchnąć akcję do przodu. Nie dość, że nie ma to absolutnie żadnego przełożenia na faktyczną walkę w parterze to jeszcze potrafi naprawdę mocno frustrować, bo nie zawsze wiemy dlaczego nam się nie udało obronić przed poddaniem lub zakończyć nim walki. Pół biedy, kiedy widzimy interfejs pokazujący, w którą stronę należy kierować gałkę. Bez niego trzeba to robić na wyczucie i mimo wielu prób, nie udało mi się w tym systemie znaleźć sensu. Z gry, która polega na wyczuwaniu subtelnych sygnałów wysyłanych przez przeciwnika i na subtelnym lub mniej ich kontrowaniu zrobiono jakiś gałkokręt, który nie daje żadnej satysfakcji. Jakby tego było mało, cały ten grappling czasem w ogóle nie działa. Zapewne zależy to od umiejętności zawodnika, ale bywało, że nie tylko nie bronił się w ogóle przed próbami obaleń, ale po obaleniu nie robił kompletnie nic, leżał jak kłoda czekając aż przeciwnik zada wystarczającą do zakończenia walki liczbę ciosów. O ile mógłbym na to przymknąć oko w przypadku zawodników biorących udział w pierwszych galach mma – bo byli oni zazwyczaj jednowymiarowi – tak dziś, kiedy każdy zawodnik jako tako ogarnia każdą płaszczyznę walki, nie znajduję na to żadnego usprawiedliwienia.Mimo to, UFC 3 jest całkiem solidną pozycją dla fanów MMA a zważywszy na fakt, że nie ma konkurencji, jest pozycją jedyną. Dodatkową zachętą dla polskich fanów mma może być możliwość wcielenia się w polskich zawodników (i zawodniczki). Oprawie dźwiękowej i graficznej nie mogę nic zarzucić, wersja ulepszona dla Xboxa X działa płynnie i wygląda naprawdę solidnie. Jedyne do czego można się przyczepić to okazjonalne problemy z kolizjami i animacjami wyginającymi stawy w dziwne strony, ale nie ma tego na tyle dużo, żeby należało się przejmować. Duża liczba trybów rozgrywki, szybki matchmaking, dynamiczne walki w stójce zachęcają. Miłośnicy parterowych rozgrywek, jeśli chcą się dobrze bawić, muszą opanować dziwny system opracowany dla tej płaszczyzny, bądź po prostu zadowolić się tradycyjną walką na uderzenia i kopnięcia.