Ubisoft zarabia krocie na mikrotransakcjach i nie zamierza zwolnić
A skrzynkami nie gardzi.
Adam Piechota
Udostępnij
Powracająca Inwestycja Graczy. Takim zgrabnym terminem Ubisoft nazywa zarabianie na mikrotransakcjach. Nic dziwnego, wszak sumy osiągane na tym poletku rosną tak dramatycznie, że trzeba było coś wymyślić. Przychód z dodatkowych płatności w porównaniu do zeszłego roku skoczył o szokujące 87,4%, dzięki czemu francuski gigant zgarnął 318,5 milionów euro. Z samych mikrotransakcji, przypominam. Prezentacja dla inwestorów zapewnia, że w przyszłości planują jeszcze więcej dodatkowej płatnej zawartości w swoich (kurczę, przecież też płatnych) grach. Jak płonący koń z Assassin's Creed Origins sprzedawany za równowartość piętnastu euro. Jejuś, kupowaliście płonącego konia za piętnaście euro?