Ubisoft wie, że na starcie VR wszyscy jadą na tym samym wózku
Od dziś Eagle Flight oferuje rozgrywkę międzyplatformową. Inne tytuły dołączą.
Maciej Kowalik
Udostępnij
2016 rokiem, w którym posiadacze PS4 rozegrają partyjkę Rocket League czy Overwatch z graczami na Xboksie One? Byłoby pięknie. Zwłaszcza w obliczu rozczarowującej sprzedaży świetnego Titanfall 2, któremu most pomiędzy społecznościami zapewniłby spokojniejszą przyszłość, jednocząc graczy na serwerach. Kto wie, może nawet matchmaking w takim Battleborn zszedłby poniżej 10 minut. Choć fiasko Battleborn Day pokazało, że akurat ten tytuł jest już poza granicą ratunku.
Zamiast jednoczenia społeczności na konsolach, obserwowaliśmy w tym roku próby dzielenia społeczności na pecetach. Kryterium były dokupione gogle wirtualnej rzeczywistości. Posiadacze Oculusa nie mogli grać w Project Cars z tymi, którzy na głowie mają HTC Vive. Oculus przez jakiś czas blokował nawet możliwość grania w gry kupione w Oculus Store na goglach HTC. Żenada to mało powiedziane, zwłaszcza, że mówimy o momencie, w którym każdemu producentowi sprzętu powinno tak samo zależeć na tym, by wirtualna rzeczywistość trafiła pod strzechy. Dopiero gdy stworzy się rynek odbiorców, gwarantujący jakąś tam sprzedaż nowych gier, wydawcy zaczną traktować je poważnie i może doczekamy się czegoś więcej niż "VR Experience". Wtedy niech sobie ten torcik dzielą jak chcą i rywalizują na całego.
Werewolves Within (Virtual Reality): Reveal Trailer [NA]
Następne tytuły - Werewolves Within i Star Trek: Bridge Crew, będą obsługiwać multiplayera pomiędzy trzema platformami już od dnia premiery. Wyobraźcie sobie, jak zwiększy to szanse do znalezienia pełnej obsady mostka U.S.S Aegis. A więc i sens kupna tego typu "gry".