Alain Corre, dyrektor Ubisoftu na Europę i Azję, zapytany przez Game Industry co sądzi o polityce corocznego wydawania kolejnych części serii przez EA i Activision odpowiedział:
Właściwie, to jesteśmy w trakcie przysposabiania się do tej samej strategii - dostarczania graczowi czegoś innowacyjnego co roku, co go zaskoczy i zadowoli. Możesz rozważać wydawanie kolejnych tytułów co 12-18 miesięcy, ale muszą być na tyle inne od poprzednich, abyś miał pewność, że nie zmęczysz marki czy użytkowników. Jako przykład udanego zastosowania tego podejścia w praktyce Corre podaje Call of Duty, które według niego "co roku jest coraz większym sukcesem, bez obniżania jakości".
Nie wątpię, że z biznesowego punktu widzenia ma to sens, ale nie można zapominać, że jednym z powodów olbrzymiego sukcesu Call of Duty 4: Modern Warfare był fakt, że seria odeszła w nim od zajechanych niemalże na śmierć realiów drugiej wojny światowej. Call of Duty: World at War sprzedało się świetnie, ale COD4 już nie przebiło.
W gruncie rzeczy częste wydawanie kolejnych odsłon jakiegoś cyklu to nie jest dla Ubisoftu nic nowego. Choćby w latach 2002 - 2006 wydali pięć różnych gier pod szyldem Splinter Cell, które, choć nie spadły poniżej pewnego poziomu, ich jakość mocno się różniła w zależności od tego, które studio się nimi zajmowało.
Wygląda na to, że w najbliższej przyszłości sequelowe przyspieszenie czeka Assassins's Creed - najnowszy tytuł z serii, choć na razie bez trójki na końcu, został zapowiedziany na ten rok. Niestety, nie każda firma może być śpiącym na worku mmo-złota Blizzardem, który robi gry tak wolno jak mu się podoba i wydaje je, kiedy chce.
[via GameIndustry]