Klocki hamulcowe wymienione, lecimy dalej. O, to brzmi ciekawie. Biorę auto na podnośnik, zaczynam robić przegląd, dla przypomnienia otwieram z niesamowicie niewygodnego menu kartę pojazdu. Dobrze, że mam dobrą pamięć, bo opis usterek nagle się skurczył i nie widać tekstu. Całe szczęście, że listy części szlag nie trafił.I tak sobie naprawiam. Tutaj wymienię hamulce, tam olej, kiedy indziej rozrząd. Typowa robota mechanika i powiem wam, że byłoby bardzo fajnie, gdyby nie fakt, że ta gra sama potrzebuje mechanika. Raz na przykład samochód zniknął z mojego garażu, kiedy postanowiłem ponownie sprawdzić, co muszę przy nim zrobić. A sprawdzać trzeba często, bo choć gra obsługuje robienie notatek, nie da się skopiować żadnej informacji do zeszytu. Choć chyba taka opcja miała być, bo możemy kliknąć gwiazdki na liście części do wymiany.Do tego rzeczoną listę otworzymy tylko stojąc przy samochodzie, zatem przy poważniejszych naprawach biegamy jak idioci między złomem a komputerem, bo ciężko zapamiętać wszystko do zamówienia. To może chociaż muzyki da się w tym czasie posłuchać? CMS 2015 miał ze dwa utwory, które oscylowały między weselem syna sołtysa Małkinii a Eurowizją. Dlatego ucieszyłem się, kiedy w nowej odsłonie zobaczyłem radio, a w nim 5 stacji z różną muzyką i możliwością dodania własnej ścieżki. Co prawda zaraz potem posmutniałem, bo radio wstawili, różne gatunki wstawili, ale ktoś zapomniał odhaczyć ptaszka przy opcji „Pozwól graczowi na korzystanie z radia w grze”.W sumie to tych opcji zapomniano odhaczyć przy wielu elementach, bo sporo sprzętów w naszym warsztacie zwyczajnie nie działa. Mamy na przykład specjalny żuraw do wyciągania silnika z samochodu. Fajnie byłoby z niego korzystać, bo dzięki temu nie musielibyśmy co chwilę podnosić i opuszczać auta na podnośniku hydraulicznym. Niestety kiedy klikamy na sprzęt, gra raczy nas komunikatem o braku czegoś w ekwipunku.Albo wyważarka do kół, która działa jak większość ekip remontowych z OLX. Najpierw zrobi swoje, a potem poprawi to, co spieprzyła. Tak, koła zawsze wyważamy dwa razy, bo za pierwszym razem do gry nie dociera, że już to zrobiliśmy.Stół do naprawy też jest bardzo fajnym elementem dekoracyjnym i niczym więcej, bo nie da się na nim nic naprawić – brak odpowiedniego przedmiotu w ekwipunku.Ponoć Car Mechanic Simulator 2018 ma bardzo rozbudowany element odnajdywania starych samochodów i doprowadzania ich do stanu używalności. Możemy kupić taki na aukcji albo wygrzebać na złomowisku. A potem, kiedy już zrobimy go na glanc, sprzedajemy albo zachowujemy w swojej kolekcji.Nie ukrywam, że bardzo na to liczyłem, bo w poprzedniej części wyszło fajnie, choć można było jeszcze sporo usprawnić. Nie wiem jednak, czy Red Dot cokolwiek tu zmieniło, bo po trzech godzinach gra stwierdziła, że nie mam części by wymienić uszkodzony amortyzator w samochodzie, nie pozwoliła mi zamknąć zlecenia ani nawet przestawić auta gdziekolwiek, żebym mógł grać dalej. Komunikat? Chyba już się domyślacie: „Brak odpowiedniego przedmiotu w ekwipunku”. Mimo, że wszystkie niezbędne części miałem.I w tym momencie coś we mnie pękło. Normalnie kiedy dostajemy do recenzji źle działającą grę, zaciskamy zęby, restartujemy, robimy kilkanaście podejść, byle tylko pograć na tyle dużo, żeby napisać recenzję. Ale dość tego. Jako recenzent jestem takim samym graczem co czytelnik i choćby z tego powodu należy mi się od dewelopera szacunek. Zatem przykro mi, cała ekipo Red Dot i zespole PlayWay – po trzech godzinach straciłem cierpliwość.Nie rozumiem, jak można było tak to spieprzyć. Naprawdę nie rozumiem. Poprzednie części były przecież w porządku. Ludzie się zmienili? Priorytety? A może zadanie przerosło ekipę? Wszak CMS 2018 był zapowiadany jako najbardziej rozbudowana część serii. Wyszła najbardziej niedorobiona.