Torment: Tides of Numenera - przegląd recenzji

Strona głównaTorment: Tides of Numenera - przegląd recenzji
28.02.2017 19:30
Torment: Tides of Numenera - przegląd recenzji

Jak najnowszą grę inXile i duchowego spadkobiercę klasycznego RPG oceniają media w Polsce i na świecie?

bEiwdUol

Dziś rano ukazała się na Polygamii recenzja nowego Tormenta mojego autorstwa. Gra ma według mnie kilka problemów, które stawiają ją w tyle za pierwowzorem i nie pozwalają mówić o niej jak o nowym klasyku. Ostatecznie jednak, nawet z tymi zastrzeżeniami, produkcja inXile podobała mi się i nie uważam poświęconego jej czasu za stracony.

Pisałem między innymi o silniejszych stronach gry. Ostatecznie wystawiłem jej 3,5 gwiazdki w naszej 5-stopniowej skali.

A jak nowego Tormenta ocenili inni?

325619852968867804

Polskie recenzje

Można przeczytać w tekście Mateusza Zdanowicza. Według autora produkcja inXile to pełnowartościowy następca oryginalnego Planescape’a i pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów klasycznych RPG. Zauważa on również, że jest w niej bardzo dużo opisów i dialogów, przez co nie jest to dzieło dla tych, którzy przy grach nie lubią czytać. Nie uznaje tego jednak za wadę.

Pisze Tomasz Mileszko. On nie jest już w stosunku do gry inXile tak bezkrytyczny, ale również uważa ją za produkcję godną uwagi. Jego zdaniem gra jest dobrze napisana, a dialogi i opisy nie dłużą się w odróżnieniu do np. Pillars of Eternity. Nie przeszkadzała mu również niewielka długość produkcji - uważa, że główny wątek tylko zyskuje na tym, że się nie dłuży. Wad upatruje się w postaci głównego bohatera, spodziewał się również więcej po samej historii opowiadanej przez grę. Szansę na poprawę tych elementów widzi w ewentualnej kontynuacji.

325619852969261020

Można przeczytać w recenzji Sławka Serafina dla Gramu. Autor, chociaż nie daje grze maksymalnej noty, jest nią wyraźnie zachwycony. Sam zaznacza, że wad szukał trochę na siłę - i znalazł, np. w postaci liniowości i zbyt wolnego momentami tempa. Te minusy są jednak według niego mało istotne. Jakość zadań głównych i pobocznych oraz oryginalność świata, w którym toczy się cała historia, sprawiają, że to w jego ocenie pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku i chyba najlepsza z kickstarterowej fali „retro RPG”, jak ją nazywa.

Pisze dla Gier-online Gambrinus. Wśród zalet gry wymienia m.in. sposób, w jaki udaje jej się zbliżyć do prawdziwych, papierowych sesji RPG. Chwali też jej świeżość i dużą liczbę nowości, wprowadzanych do gatunku. Za jedyną istotniejszą wadę uważa nierówną oprawę graficzną.

325619852969588700

Zagraniczne recenzje

Twierdzi Ray Porreca. Również on zauważa, że jest to gra dla tych, którzy preferują rozwiązania umysłowe nad siłowe. Uznaje to za zaletę również dlatego, że - jego zdaniem - taktyczna walka w grze inXile jest toporna i nie działa tak sprawnie, jak powinna. Największa siła nowego Tormenta leży zaś jego zdaniem w kreacji świata i intrygującej fabule.

Pisze Matt Miller. Chwali kreację świata i pomysłowość, którą wykazują się twórcy w zaludnianiu go intrygującymi postaciami. Wśród zalet również on wymienia składające się na opowieść zadania główne i poboczne wraz z ich powiązaniami. Żałuje jednak, że gra nie daje więcej możliwości wykorzystania umiejętności postaci i wyuczonych zasad - kryzysów mogłoby być według niego więcej.

325619852969981916

Kończy swój tekst Jonathan Allford. Autor docenia to, jak wiele gra wymaga od swojego odbiorcy, nie prowadząc go za rękę i nie tłumacząc wszystkiego wprost. Za dobrze skonstruowanych uważa również towarzyszy głównego bohatera. Za to nie do końca przypadł mu do gustu erpegowy system, na którym zbudowana jest cała gra.

Konkluduje swoją recenzję Chris Thursten. Chwali on dobry projekt gry, sprawnie łączący ze sobą różne ścieżki fabularne. Zauważa również, że nie jest to gra dla lubiących podejmować taktyczne decyzje podczas walki czy żonglować ekwipunkiem drużyny. Wśród wad wymienia brak humoru i nierówny kierunek artystyczny. Zauważa też, że momentami gra za dużo mówi, a za mało pokazuje, ale ostatecznie nie uznaje tego za wielki problem.

Dominik Gąska