A skoro już o SI mowa, to Ava ma "swoją glaDOS". No - swojego, bo systemowi, który odpowiada za misję, nadano imię T.O.M. Cudnie miękkim głosem Jamesa Faulknera początkowo wprowadza gracza w sytuację na Europie, a potem prowadzi z Avą coraz ciekawsze dysputy wgryzające się w główny temat opowieści, podrzucając ciekawe "kąski" do przemyślenia, gdy pokonując kolejne wyzwania, zbliżamy się coraz bardziej do serca tajemnicy.Ale, ale - hamujcie mnie, bo wszystko Wam opowiem! A przecież ciekawa fabuła to i tak ta mniej znacząca część The Turing Test. I znów - przypomnijcie sobie pomieszczenia testowe z Portala. Często sterylnie białe, z gniazdami zasilania, kablami, mostami świetlnymi, wielkimi magnesami i czym tam jeszcze. Większość tego znajdziecie i tu. Tylko portali nie ma. No i próbujących nas zabić wieżyczek.Głównym elementem, którym przyjdzie nam operować, są kulki energii wchłaniane i wystrzeliwane z czegoś co wygląda jak gnat, ale nim nie jest. Sednem każdego pokoju prób jest dostarczenie zasilania do drzwi, które prowadzą do kolejnej lokacji. Początkowe zadania rozwiązuje się często z biegu. "Kradnę" zasilanie ze ściany, daję do drzwi i gotowe. Wymieniam skrzynkę zasilania (trzeba je przenosić ręcznie - kulkognat na nie nie działa) na kulkę zasilania (te można potem odzyskać gnatem na odległość), stawiam skrzynkę na przycisk, wjeżdżam piętro wyżej i gotowe.Z radością donoszę jednak, że sprawy komplikują się w idealnym tempie, dorzucając nowe elementy do zagadek akurat, gdy czujemy się już zbyt pewnie. Pojawiają się na przykład inne rodzaje kulek energii. Chociażby takie, które działają przez chwilę (idealne by zasilić nimi ruchomą platformę, pojechać na niej gdzieś i wrócić) czy działające w kratkę (działam sekundę, nie działam sekundę, działam sekundę...). Rośnie też poziom skomplikowania samych pokoi. Rozrastają się, zyskują dodatkowe kondygnacje. Prawie dosłownie widać, że gdy gracz coraz lepiej przyswaja kolejne zasady rozgrywki, rośnie jej skala. Nowe wyzwania budowane są na przerobionych lekcjach aczkolwiek bez aż tak wielu powtórzeń dla utrwalenia jak chociażby w The Witness. The Turing Test nie przynudza. Jeśli umiecie wyciągać wnioski, by sprawnie "przechodzić z klasy do klasy", rzecz jasna.