Ninja Gaiden Sigma - recenzja
Postmodernistyczne zabawy konwencją nie są czymś niezwykłym w sztuce masowej XXI wieku. Konsumpcjonizm, mieszanie kierunków myślowych i filozoficznych, brak narzuconych z góry prawd jest tym, co na co dzień otacza człowieka współczesnego. Jako część kultury popularnej, a co za tym idzie i masowej, również gry video bazują w znacznej części na mieszaniu ze sobą różnych, często wydawałoby się nawet sprzecznych, elementów. Średniowieczna, feudalna Japonia, ryk motocyklowych silników, zeppeliny, bajkowe stwory i demony można wymieszać dzisiaj w jednym kotle, przygotowując całkiem smaczną pożywkę dla wygłodniałego i niezbyt wybrednego gracza. W zasadzie całą otoczkę i fabułę Ninja Gaiden Sigma można by pominąć lekceważącym milczeniem, gdyby nie jeden szczegół. Ów postmodernistyczny światek służył nam będzie jako miejsce jednej z najbardziej przemyślanych, bazującej na prawdziwych umiejętnościach grającego, widowiskowej rzeźni.