Szef Apple gra w Mario ze swoim ziomeczkiem Miyamoto

Strona głównaSzef Apple gra w Mario ze swoim ziomeczkiem Miyamoto
13.10.2016 11:57
Szef Apple gra w Mario ze swoim ziomeczkiem Miyamoto
Adam Piechota
Adam Piechota

Krótka historia zdjęcia miesiąca.

bEJMBKbp

W tytule swojego krótkiego tekstu o zapowiedzi Super Mario Run użyłem powiedzonka "historia pisze się na naszych oczach". Ale tak naprawdę to dzisiaj taki tekst powinien paść. Szef Apple, Jim Cook (na stanowisku od rezygnacji Jobsa w 2011 roku), wrzucił wczoraj takie zdjęcie na swojego Twittera. "Przyzwyczajam się do Super Mario Run, z pomocą pana Miyamoto i jego świetnej ekipy w Nintendo". A zatem nie tylko Nintendo wie, że ich poważne wejście na rynek mobilny jest momentem przełomowym. Apple także to rozumie. I chce być tak blisko, jak to tylko możliwe.

Pomijam fakt, że zdjęcie robi się powoli viralnym fenomenem. To po prostu fajny dowód na to, że można zmienić swoje zdanie i chcieć na nowo pisać ważne rozdziały historii branży. Przypomnę chociażby, jak na tę część świata gier Nintendo zapatrywało się w 2014 roku, gdy na spotkaniu z inwestorami, Satoru Iwata mówił:

325642275818715100

Czasy się zmieniają. Ten, kto nigdy tego nie zrozumie, nigdy za nimi nie nadąży. Nintendo nadal będzie podążać własną ścieżką na polu konsolowym (tutaj głównym bohaterem jest wciąż niezapowiedziany NX), a tegoroczne otworzenie się na rynek mobilny wcale nie oznacza nagłej hipokryzji. Sukces Pokemon Go otworzył oczy w zasadzie wszystkim. Także Nintendo, bo japońska korporacja - wbrew popularnemu przekonaniu - nie wyciągnęła tak wielkich profitów z aplikacji Niantic.

bEJMBKbr

Wyciągnie je z Super Mario Run i następnych mobilnych wersji swoich trzydziestoletnich marek. Bo jeśli, jak zdążyliśmy uwierzyć, premierze nowej konsoli ma towarzyszyć kolejna trójwymiarowa odsłona wąsatego hydraulika (której poprzednie trzy lub cztery - jeśli liczyć 3D Land - części były po prostu genialne), ten niepozorny runner, którego w grudniu Apple będzie promować z całą pompą, znowu może spowodować, że Mario będzie "popularniejszy od Jezusa". Tim Cook musi w to wierzyć, skoro odwiedza japońską korporację, żeby zagrać w ich małą gierkę.

Oczywiście, spora część sieci doszukuje się tutaj nawet ukrytej współpracy na wyższym poziomie, a wizytę szefa Apple w Nintendo wiąże w jakiś sposób z nadchodzącą zapowiedzią nowej konsoli, no ale... bez przesady. To przecież nadal Ninny, nie ma na to najmniejszych szans.

Adam Piechota

Udostępnij:
bEJMBKcn