Super Smash Bros. for Wii U - recenzja

Super Smash Bros. for Wii U - recenzja16.12.2014 19:15
Super Smash Bros. for Wii U - recenzja
marcindmjqtx

Ostatni z tegorocznych hitów na Wii U wylądował na półkach sklepowych. Czy jest godny uwagi nawet dla osób, które wycisnęły już ostatnie soki z Super Smash Bros. for 3DS?

Wiele osób uważało, że Nintendo strzeliło sobie w stopę wydając kolejną odsłonę swej flagowej bijatyki najpierw na 3DS-a. W końcu to słupki sprzedażowe Wii U proszą już od długiego czasu o wzrost, a spora część potencjalnych klientów, którzy zagrają w Smasha na hanheldzie nie kupi ponownie właściwie identycznej gry na konsolę stacjonarną, prawda? Błąd! Wygląda na to, że gigant z Kioto doskonale wiedział, co robi. Super Smash Bros. for 3DS był świetną przystawką, ale smakowite danie główne to dopiero Super Smash Bros. for Wii U.

Jest Smash, jest impreza Każdy, kto ograł już przenośną wersję Smasha będzie mógł łatwo wgryźć się również w tytuł na stacjonarkę. Arsenał postaci i sama mechanika walki pozostały niezmienne, dzięki czemu 3DS-owa edycja nadaje się świetnie na treningi w podróży przed starciami na Wii U.

Nadal jest to więc bijatyka, w której nabijamy siniaki najpopularniejszym bohaterom z uniwersum Nintendo. Od większości produkcji tego typu różni ją to, że celem potyczek jest wyrzucanie oponentów poza teren planszy, a w szranki stają ze sobą często więcej niż dwie postacie. Dodatkowe emocje zapewniają pojawiające się losowo przedmioty, które potrafią odwrócić losy meczu w kilka sekund oraz tak zwane assist trophy i Pokemony - pomagający nam przez pewien czas w walce zawodnicy sterowani przez CPU.

Rozgrywka w Super Smash Bros. jest pokazowym przykładem tego, co Big N potrafi robić najlepiej - pełne opanowanie sposobu walki wymaga sprytu, małpiego refleksu i wielu godzin wolnego czasu, ale obeznanie się z podstawowymi zasadami to kwestia zaledwie kilku minut. Każdy bohater ma unikalny zestaw ataków - niektórzy specjalizują się w strzelaniu z łuku, inni zadają obrażenia mieczami, jeszcze inni oklepują klasycznie przeciwników pięściami, a paru delikwentów potrafi nawet... połknąć rywala. Cała ekipa jest dobrze wyważona, a sterowanie ogranicza się do wciskania pojedynczych przycisków. Nie zdziwcie się więc, jeżeli Waszemu znajomemu, który nigdy wcześniej nie miał do czynienia ze Smashem, będzie udawało się czasem Was pokonać.

Super Smash Bros. for Wii U

Podobnie jak choćby Mario Kart, tytuł jest świetną grą na imprezy. Sprzyjają temu jeszcze dwie dwie rzeczy: po pierwsze nie brakuje w nim humoru. Zawodnicy dogryzają sobie i prowokują się nawzajem, plansze są zupełnie pokręcone, a ruchy niektórych postaci po prostu komiczne. Wystarczy wspomnieć o trenerce z Wii Fit, która wykonuje figury kojarzące się z jogą, motywując przy tym swych rywali do ćwiczeń, albo o jeżdżącym na motorze i puszczającym bąki, odrażającym Wario.

Po drugie zestaw kompatybilnych z SSB kontrolerów jest po prostu imponujący. Prócz standardowego Gamepada możemy też wykorzystywać Wii Remote, Pro Controller, Classic Controler z Wii, a nawet pada od GameCube'a, jeżeli tylko mamy specjalną przejściówkę. Bogaty wybór uzupełnia konsolka Nintendo 3DS z grą Super Smash Bros. Po połączeniu z Wii U, ona również może posłużyć nam do gry.

Na bogato Ta ostatnia opcja przydaje się częściej, niż mogłoby się wydawać, bo w Smashu na Wii U walki toczy czasem nawet osiem osób jednocześnie. Panujący podczas takich starć chaos jest nie do opisania. Sam często nie wiedziałem w takich momentach co się właściwie dzieje, ale tak intuicyjnej chęci przetrwania za wszelką cenę nie czułem podczas gry już od dawna. Na potrzeby 8-Player Smash przygotowano kilka specjalnych, większych aren, lecz bez dużego telewizora naprawdę trudno połapać się w akcji. Po części dzięki temu, emocji jest jednak co niemiara. Smash w najnowszej odsłonie pozostaje królem kanapowego multiplayera.

Super Smash Bros. for Wii U

Głownie na potrzeby wieloosobowej rozgrywki zaprojektowano również kolejny nowy tryb - Smash Tour. Jest to zakręcona gra planszowa, utrzymana nieco w stylu konwencji znanej z serii Mario Party. Rzucamy w niej kostką, przemierzamy poziom w poszukiwaniu dodatków do naszych statystyk, wywołujemy losowe zdarzenia i zbieramy postaci, które możemy następnie wykorzystywać. Gdy na tym samym polu staną dwie osoby, rozpoczyna się krótka walka - zwycięzca opuszcza ją z dodatkowymi bonusami, przegrani muszą natomiast pożegnać się z częścią dotychczasowych zdobyczy. Po określonej liczbie tur bierzemy udział w starciu finałowym. Pomysł na Smash Tour był naprawdę niezły, ale jego potencjał został nieco zmarnowany - mimo iż gra się naprawdę ciekawie, początki bywają dezorientujące. Osobom, które nie posiadają własnej kopii Super Smash Bros. for Wii U będzie trudno połapać się we wszystkich zasadach, przez co Smash Tour nie jest raczej trybem dobrym na imprezy. Chyba że spotykamy się akurat z zagorzałymi miłośnikami serii.

Na szczęście nie brakuje wielu innych interesujących opcji zabawy - kilka trybów wyzwań, Classic Mode, w którym stajemy chronologicznie naprzeciw bohaterów, którzy debiutowali w świecie gier w danych latach i parę minigier (między innymi wariacja na temat Angry Birds oraz rzut workiem treningowym) to tylko część atrakcji. Podobnie jak w przypadku wersji na 3DS zabrakło trybu fabularnego znanego z poprzednich części. Nie boli to jednak jakoś bardzo dotkliwie, bo i tak bez przerwy mamy co robić.

Super Smash Bros. for Wii U

Tak, Super Smash Bros. for Wii U to jedna z tych gier, które trudno odłożyć na półkę. Tytuł jest intensywny i wciągający do granic, a do tego ciągle znajdujemy w nim coś nowego do zdobycia. Nie chcę nawet wyobrażać sobie, ile godzin pochłonęłoby odblokowanie wszystkich trofeów i odznak. Ogromna obszerność jest jedną z największych zalet produkcji - nawet za rok czy dwa, nie będziemy siadali do Smasha, z poczuciem, że wycisnęliśmy już z niego wszystkie soki. Dodatkowa motywacja do toczenia kolejnych walk znajdzie się zawsze.

Twórcy zadbali zresztą o wiele smaczków Na przykład wspomniane trofea pojawiają się na ekranie w postaci figurek zamkniętych w pudełkach. Każdy, kto ma w sobie ducha kolekcjonera, nie będzie mógł oderwać się od pada.

Aż łezka kręci się w oku Skoro połączyliśmy już w poprzednim akapicie dbałość o szczegóły z obszernością, to warto wspomnieć, że kwintesencją tej postawy Nintendo jest ścieżka dźwiękowa gry. W tytule znalazło się ponad czterysta utworów! W większości są to zremiksowane kawałki znane z poprzednich produkcji Nintendo. Możemy słuchać ich również poza walkami i ustawiać częstotliwość włączania się ich na poszczególnych arenach. Obie te opcje przydają się nad wyraz często, bo szybko znajdziemy swoje ulubione „przygrywki” i będziemy chcieli cieszyć się nimi w kółko. Melodie ze Smasha nie tylko umilają strzelanie do wrogów z łuku Linkiem czy palenie przeciwników Charizardem - wywołują też nostalgiczne wspomnienia i chęć zagrania w gry, z których pochodzą.

Super Smash Bros. for Wii U

Podobnie jest zresztą z arenami. W repertuarze Smasha znalazły się między innymi pola walki inspirowane Super Mario Galaxy, Mario Kart, Yoshi's Island, The Legend of Zelda, Pokemonami, Luigi's Mansion czy nawet starutkim Duck Hunt, znanym większości polskich graczy jako „pegasusowe strzelanie do kaczek z tym wkurzającym psem”. Na każdym z nich dzieje się dużo - musimy pamiętać o tym, że to przecież Smash Bros. Latamy więc na skrzydłach samolotu, skaczemy w górę podnoszących się plansz, a czasami nawet rozgrywka toczy się równolegle na pierwszym i na drugim planie. Aren jest w sumie niemal 50, a w najbliższym czasie przynajmniej jedna kolejna zostanie udostępniona bezpłatnie wszystkim właścicielom gry.

Do tego dochodzi też prosty edytor plansz - wybieramy w nim jeden z dostępnych materiałów i rysujemy rozmaite kształty na ekranie gamepada konsoli. Jak na razie nie jest możliwe dzielenie się tymi tworami z innymi, ale sprawa ma zostać załatwiona za pomocą specjalnej łatki. Oczywiście możliwościom kreatora daleko do takiego Little Big Planet, ale potrafi on zapewnić kilka dodatkowych godzin zabawy.

Jesteś piękny, Smashu! Nintendo wkroczyło w erę HD z kilkuletnim opóźnieniem, ale stara się szybko nadrabiać braki w doświadczeniu - Super Smash Bros. wygląda po prostu obłędnie. Nie wiem z ilu polygonów składa się krawat Donkey Konga i jak zaawansowana jest fizyka drgania wąsa Mario, ale gra naprawdę cieszy oko. Jest kolorowo i efektownie, a areny dopracowano w najdrobniejszych detalach. Sama zwariowana rozgrywka stara się na każdym kroku, by gracz pogubił się w akcji, a grafika często skutecznie temu zapobiega. W porównaniu z częścią na Wii, czytelność jest... nieporównywalna.

Super Smash Bros. for Wii U

Wielbicielom suchych liczb dodam jeszcze, że tytuł działa w rozdzielczości Full HD, a płynność walk zapewnia stałe sześćdziesiąt klatek na sekundę. Spędziłem ze Smashem sporo czasu i nie doświadczyłem spadków animacji nawet podczas pojedynków z ośmioma postaciami na ekranie. To wyjątkowo ważne w bijatyce - postaci są responsywne i reagują na nasze komendy w ułamku sekundy.

Dla zabawy lub z dreszczykiem Na szczęście podobnie jest zazwyczaj w trybie online, który w wersji 3DS-owej potrafił się niemiłosiernie zacinać. Tu nieco naprawiono to niedociągnięcie - okazjonalnie tytuł zwalnia, ale zdarzyło mi się to tylko kilka razy. Po sieci możemy mierzyć się w trybach For Fun lub For Glory. Pierwszy to niezobowiązująca zabawa z włączonymi przedmiotami, w której nie walczymy o żadne punkty rankingowe. Statystyki są za to zapisywane w For Glory - tam mierzymy się na statycznych planszach i bez dodatkowych przeszkadzajek. Liczą się tylko indywidualne umiejętności graczy.

And the winner is... W porównaniu z Super Smash Bros. for 3DS, edycja na Wii U jest jeszcze bardziej dopakowana - to prawdziwy kolos jeśli chodzi o mnogość trybów i liczbę bonusów do odblokowania. Warto zainwestować w grę, nawet jeżeli mamy już na półce edycję handheldową - Super Smash Bros. for Wii U oferuje ekskluzywne tryby, niemal całkowicie inne plansze i jeszcze więcej zabawy.

Bez odnoszenia się do odsłony na przenośną konsolę, Smash to po prostu wspaniała produkcja z niemal idealnym, prostym systemem walki i zdecydowanie najbardziej dopracowana odsłona w historii serii. Każdy wielbiciel uniwersum Nintendo, fan niesztampowych bijatyk i miłośnik grania ze znajomymi musi ją sprawdzić.

Michał Pisarski

Platformy:Wii U Producent:Sora Wydawca:Nintendo Dystrybutor:Conquest Data premiery:28.11.2014 PEGI:12 Wymagania: -

Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Screeny pochodzą od wydawcy.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)