Stephen King jest jednym z najpopularniejszych pisarzy na świecie, określanym nawet niekiedy jako “fabryka literatury”. Napisał ponad pięćdziesiąt powieści, a łączny nakład jego książek przekroczył 350 milionów egzemplarzy. Na podstawie prozy Kinga powstało kilkadziesiąt filmów, w tym tak rozpoznawalnych jak “Lśnienie” z Jackiem Nicholsonem, “Misery” z fenomenalną rolą Kathy Bates czy nominowany do Oskara w siedmiu kategoriach “Skazani na Shawshank”. Ostatnio do tej listy dołączyła “Mroczna Wieża” z Matthew McConaugheym i Idrisem Elbą - niestety pierwsze recenzje są raczej niezbyt życzliwe. Niemożliwe jednak, żeby twórczość pisarza mającego taki wpływ na popkulturę nie zainspirowała też paru gier wideo, nawet jeśli nie w postaci oficjalnych adaptacji, to inspiracji motywami z jego książek.Przeczytaj także: Nie tylko Discworld - wirtualne światy Terry'ego PratchettaSam King nie jest wielkim fanem gier, podobnie jak Andrzej Sapkowski, zaś w opozycji do Terry’ego Pratchetta. Jak wspominał w którymś z wywiadów, jeśli idzie o gry, poddał się na początku lat osiemdziesiątych, kiedy to jego dzieci pokonywały go w Ponga i w Pitfalla - dobór tytułów sugeruje, że pisarz z rodziną grali na konsoli Atari 2600.Mimo chłodnego podejścia, po masakrze w Virginia Tech w 2007 roku Stephen King przestrzegał przed obarczaniem za nią kultury popularnej, w tym gier wideo. Jak stwierdził, to nie Counter Strike był przyczyną masakry, ale fakt, że młody człowiek tak łatwo mógł wejść w posiadanie broni półautomatycznej. “Gdyby miał dostęp tylko do plastikowego pistoletu z gry, nie byłby w stanie zabić nawet samego siebie” - powiedział stanowczo pisarz.Chronologicznie pierwszą grową adaptacją prozy Kinga była tekstówka The Mist na podstawie opowiadania o tym samym tytule (nie mylić z filmem Johna Carpentera z 1980 roku - po polsku oba nazywają się “Mgła”,ale jedno to “The Mist”, a drugie to “The Fog”). Grę wydała firma Mindscape na komputery Apple i PC w 1985 roku. Stephen King nie był zaangażowany w proces jej powstawania, poza rzecz jasna dostarczeniem materiału źródłowego. Choć w samej grze nie znajdziemy na ten temat żadnej informacji, być może dlatego żeby jedynym nazwiskiem na okładce było to należące do popularnego pisarza, za opisy i scenariusz odpowiadał Raymond Benson. Wtedy był tylko skromnym autorem tekstówek, w tym również o Jamesie Bondzie. Z czasem powierzono mu tworzenie oficjalnych kontynuacji przygód agenta 007 oraz nowelizacji filmów, między innymi “Jutro nie umiera nigdy” czy “Świat to za mało”. W ostatnich latach Benson napisał też wiele książek towarzyszących grom (ang. companion books), takich jak Hitman, Metal Gear Solid czy Homefront, a także Dying Light (“Aleja Koszmarów”, która ma ciekawszą fabułę od podstawowej wersji gry Techlandu).Kolejną grą powiązaną z twórczością Stephena Kinga była The Running Man z 1989 roku na podstawie filmu “Uciekinier” z Arnoldem Schwarzeneggerem i piękną Marią Conchitą Alonso. Podobnie jak na ekranie, główny bohater musi wydostać się z labiryntu, w którym polują na niego uzbrojeni mordercy, a całość rozgrywa się przed kamerami, w ramach telewizyjnego show. W książce Kinga cała przewrotność polegała na tym, że tytułowy uciekinier nie był zamknięty w labiryncie, tylko wypuszczony na wolność, a poza zawodowymi łowcami, polowali na niego też zwykli ludzie, podburzeni przez telewizyjne kłamstwa. The Running Man zyskała większą popularność niż The Mist, po pierwsze z racji wykorzystania filmowej licencji, a po drugie z uwagi na wydanie jej na więcej platform, zarówno ośmiobitowych (ZX Spectrum, Atari, Commodore, Amstrad czy MSX), jak i szesnastobitowych (Amiga, Atari ST). Trudno jednak nazwać ją growym arcydziełem, ot, zręcznościówka jakich wtedy było wiele.