Starhawk już oficjalnie. Premiera za rok, a w środku... elementy strategii
Nie ma sensu udawać wielkiego zaskoczenia, bo przecież wiedzieliśmy, że właśnie dziś kontynuacja sieciowej strzelaniny Warhawk zostanie oficjalnie zapowiedziana. Czym studio LightBox Interactive chce podbić świat?
Jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało, Starhawk ma kojarzyć się z kosmicznym Dzikim Zachodem. W kampanii dla jednego gracza wcielimy się w Emmetta Gravesa - byłego górnika, który po kontakcie z tajemniczą energią zmutował i stał się najemnikiem. Jego celem będzie pojmanie brata, który stoi na czele Wyrzutków (Outlaws) - bandy ludzi, zamienionych przez tę samą energię w potwory.
Przebieg misji ma być daleki od liniowego, dzięki otwartemu światowi i możliwości niszczenia budynków, przyzywania przyjaznych botów oraz budowania własnych umocnień.
Mechanika nazwana Build & Battle ma sprawdzić się jednak przede wszystkim w najważniejszym elemencie gry - trybie wieloosobowym, w którym naprzeciw siebie staną dwie, 16-osobowe drużyny. Wykonując zadania i zabijając przeciwników będziemy gromadzili punkty energii, za które możemy kupować bunkry, wieżyczki itp. Wygląda to na ambitną próbę połączenia strzelaniny z elementami strategii czasu rzeczywistego.
Nie zabraknie również lądowych i powietrznych pojazdów i mechów. Myślę, że ucieszy was wiadomość, że tym razem samoloty mają być łatwiejsze do okiełznania, niż w Warhawk.
Z ciekawszych rzeczy warto wymienić jeszcze możliwość rozmowy głosowej ze znajomymi niezależnie od serwera, na którym aktualnie się znajdujemy. Na pewno ułatwi to wspólną zabawę, skoro Sony w dalszym ciągu nie potrafi uruchomić rozmów pomiędzy grami.
Premiera planowana jest na 2012 rok. Tym razem gra doczeka się jedynie wydania pudełkowego - nie trafi do cyfrowej dystrybucji.
[via Videogamer]
Maciej Kowalik