Nawet zawodowi gracze zaczynają wątpić w przyszłość gry.
marcindmjqtx
Udostępnij
Steven "Destiny" Bonnell jest amerykańskim zawodowym graczem związanym ze StarCraft 2 jeszcze od czasów bety. W obszernym poście na Reddicie dzieli się swoimi przemyśleniami dotyczącymi obecnego stanu gry. Jego zdaniem, sytuacja nie wygląda różowo.
Ba, jeśli nic się nie zmieni, to StarCraft 2 ma być "martwy" jeszcze przed premierą drugiego dodatku (czy też trzeciej części drugiej części), Legacy of the Void.
Zdaniem Bonnella, StarCraft 2 po prostu nie cieszy się taką popularnością jak poprzednicy, tam gdzie powinien - w Korei Południowej. Mniejsze niż oczekiwano zainteresowanie wiąże się z mniejszymi budżetami od sponsorów, którzy wiedzą, że najbardziej opłaca im się płacić za największe imprezy.
Destiny narzeka również na mniejsze niż spodziewane zainteresowanie Heart of the Swarm. Ludzie dostali się do bety, trochę pograli i... szum jakoś przygasł.
Zdaniem Bonnella, jedyną rzeczą, która może uratować grę jest Blizzard. Firma sporo zrobiła, aby uczynić ze StarCrafta 2 świetną grę esportową, ale tym samym sprawiła, że mniej zaangażowani gracze po prostu się jej boją. Im mniej graczy gra, tym mniej jest chętnych do oglądania. Trzeba więc coś z tym zrobić. Uczynić bardziej przystępniejszą, głównie pod względem infrastruktury i wyszukiwania innych gier, niż rankingowe.