Star Wars: Redemption to kolejny projekt, który pewnie zaraz trafi do kosza
Prawnicy Disneya i Electronic Arts nie śpią
Bartosz Stodolny
Udostępnij
Etienne Beschet to grafik-freelancer pracujący przy grach wideo. Nie jest specjalnie znany z jakichś większych projektów, obecnie pracuje nad modem do Battle for the Middle Earth II i czymś jeszcze niezapowiedzianym. Po godzinach tworzy natomiast fanowską grę Star Wars: Redemption.
Czym ma ona być? Na razie nie wiemy, podobnie jak sam autor. Akcja prawdopodobnie będzie rozgrywała się między epizodami drugim i piątym, główna bohaterka to Jedi w zbroi klona, wszystko silnie inspirowane jest serialem "Wojny Klonów", a patrząc na dostępne materiały można wnioskować, że mamy do czynienia z grą akcji z perspektywy trzeciej osoby.
Powód takiego stanu rzeczy jest prosty - prawnicy EA i Disneya, dla których projekt stanowił ryzyko odciągnięcia graczy zarówno od oficjalnego - wydanego już - Battlefronta, jak i zapowiedzianej na ten rok dwójki.
Redemption co prawda nie nawiązuje do żadnej oficjalnej gry, choć może nieco kojarzyć się z produkcją Visceral, o której na razie za wiele nie wiemy poza tym, że się tworzy. To jednak nie ta skala zarówno pod względem grafiki, jak i narracji czy jakości w ogóle. Przy całej sympatii do francuskiego grafika, do Amy Henning raczej mu daleko.
Większym problemem mogą być natomiast modele wyglądające jak żywcem wyjęte z animowanych "Wojen Klonów", a to już na pewno nie spodoba się komuś w drogim garniturze. Z drugiej strony taki Apeiron nie kryje się z tym, że ma być odświeżonym KotOR-em i ciągle się tworzy. Pracujący nad XWVM, czyli remakiem X-Winga, David Guerrero też nie dostał jeszcze koperty z Myszką Miki.
Jednak Apeiron i XWVM to bardziej mody i oba projekty potrzebują do działania oryginalnych gier, które zmieniają. Redemption to, podobnie jak Galaxy in Turmoil, samodzielny tytuł, z którego ani Disney, ani EA nic nie będą miały.