Dla jednych "tylko", bo (wnioskując z wersji demonstracyjnej) gra w dalszym ciągu będzie posiadała widoczne ułomności (celowanie jest tragiczne, odgłosy broni kojarzą się z zabawkami, a animacja ciosów wygląda, jakby ktoś ukradł jej połowę klatek). Innym wystarczy dołożenie do zabawy kooperacji i przyjemna cena, by nie przejmować się faktem, że Crackdown 2 nie jest stworzony do dźwigania sztandaru "tytułu na wyłączność". Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i w okolicach premiery wybiorę się do Pacific City. Po dzisiejszej walce mam z tamtejszymi mutantami rachunki do wyrównania. [dodaj demo do kolejki ściągania]
Maciej Kowalik