Minus? Oczywiście cena, która w przypadku Omenów zaczyna się od 2299 euro, czyli prawie 10 tysięcy złotych. Z drugiej strony, jeśli wszystkie komponenty dobierzemy osobno, to zestaw oparty na Core i5-6600K, karcie GTX 1070, z 16 GB szybkiego RAM-u, dyskiem SSD, 2-terabajtowym HDD, Windowsem 10 i fikuśną obudową od Lian Li wcale nie wyjdzie dużo taniej. Oczywiście nadal mamy w takim przypadku większą kontrolę nad ceną. Nie musimy brać obudowy za 1700 zł i tak dalej.Poza tym rozwiązania gotowe to wygoda. Nie tylko jeśli chodzi o złożenie i konfigurację komputera, ale też w kwestiach gwarancji. Jeśli mój składak nagle przestanie działać, sam będę musiał dojść do tego, co się zepsuło, a następnie wysłać to do producenta, ewentualnie sklepu. Przy gotowym rozwiązaniu nie interesuje nas diagnostyka. Zamawiamy kuriera, który całość zabierze do autoryzowanego serwisu.Czasem nawet najmniejsza obudowa jest za duża do naprawdę małego pokoju, a przecież zestaw PC to jeszcze monitor i peryferia typu mysz czy klawiatura. No i powiedzmy sobie szczerze, jak sama nazwa wskazuje, komputer stacjonarny jest… no stacjonarny. Choć niektóre mają specjalne rączki do przenoszenia albo, jak nasz redakcyjny pecet do grania, są na tyle małe i lekkie, że da się z nimi przemieszczać, to nadal nie zagramy w podróży czy na przerwie od zajęć. Z myślą o takich osobach powstały gamingowe laptopy i choć z zasady jestem przeciwnikiem tych rozwiązań, to rozumiem graczy niemających innego wyjścia.Na szczęście mobilni gracze nie są skazani na proste, niewymagające dużej mocy obliczeniowej tytuły. Już poprzednie generacje mobilnych kart graficznych całkiem nieźle sobie radziły, a teraz jest jeszcze lepiej.Na przełomie maja i czerwca Asus pokazał model GX800, czyli następcę gamingowego laptopa GX700. Wyposażony w dwa układy GTX 1080, 18-calowy potwór na pewno jest bardzo wydajny, ale żeby poradzić sobie z generowanym ciepłem musi być podłączony do specjalnej stacji dokującej, w której zamknięta jest instalacja chłodzenia cieczą. Rozwiązanie może i ciekawe, ale zupełnie mijające się z celem.Oczywiście GX800 to bardziej pokazanie przez producenta, że można coś takiego zrobić, podobnie jak na przykład wyposażony w dwa GTX-y 980M, 18-calowy MSI 6QF-071. Co jednak w przypadku tych, którzy faktycznie szukają mocnego laptopa do grania? Na szczęście o nich też nie zapomniano i wielu producentów oferuje rozwiązania zadowalające grających podróżników.Wspomniany już Asus oferuje bardziej standardowe modele, nadal wyposażone w mocne układy graficzne i szybkie procesory, ale dające sobie radę bez dodatkowego chłodzenia. Podobnie jest z MSI, Gigabytem czy Lenovo. Nawet Razer ma swojego gamingowego laptopa o nazwie Blade.Oraz HP. 17-calowy notebook Omen będzie miał na pokładzie GTX-a 1060 bądź 1070 z różnymi procesorami Intela do wyboru. Dostępny będzie we wrześniu, a ceny zaczną się od 1499 euro (około 6500 złotych). To sporo, natomiast warto zwrócić uwagę na kilka szczegółów.Mimo rozmiarów i mocy Omen mierzy zaledwie 32,9 mm grubości i według zapewnień producenta czas pracy na baterii może przekroczyć nawet 7 godzin. Nie ma się jednak co oszukiwać, bo przy większym obciążeniu będzie on krótszy, natomiast i tak powinien pozwolić na komfortową grę przez dwie, może trzy godziny nie grzejąc się przy tym za bardzo.Warto też zwrócić uwagę, że nowe GTX-y serii 10 montowane w laptopach to nie wersje z literą „M” na końcu, tylko nieco zmniejszone odpowiedniki stacjonarnych kart. Dzięki temu wyposażone w nie laptopy nie ustępują mocą desktopom, a architektura Pascal, 16 nm proces technologiczny i zwiększona wydajność cieplna powodują, że nie grzeją się przy tym za bardzo i pozwalają dłużej pracować na baterii.Poza tym laptop do grania to takie same ułatwienia jak markowy pecet. Wszystko jest dostarczone w stanie gotowym do niemal natychmiastowego użycia, no i w przypadku awarii nie trzeba szukać jej źródła, tylko wystarczy skorzystać z gwarancji.Gamingowy notebook