Singiel DOOM-a spodoba się graczom z alergią na przeładowywanie
Bethesda pokazała wreszcie spore wycinki kampanii gry, w którą zagramy już 13 maja.
Maciej Kowalik
Udostępnij
I wygląda to ciekawie. Choć nie obraziłbym się jednak na większą różnorodność przeciwników. Ale złóżmy to na karb pokazu.
WIDEO
DOOM Single-player Preview
Widać tu pewną wizję DOOM-a, do której dążyli autorzy, a tego samego nie da się powiedzieć o multiplayerze. Jest ciemno, jest szybko, jest BRUTALNIE dzięki systemowi glory kills, który pozwala ręcznie wykończyć osłabionego przeciwnika. Szkoda, że sygnalizują to świecąc aż tak jasno. Trochę kłóci się to z mrokiem planszy. A jeśli wykończenia komuś nie pasują, to można je wyłączyć. Choć pozbawiamy się wtedy jednej z opcji na szybkie radzenie sobie z wrogami. No, ale puryści powiedzą, że w oryginale tego nie było...
Opcji zaczepnych i tak nie zabraknie, bo w kieszeniach bohatera pochowanych będzie ponad 10 rodzajów broni. Kto bał się, że jak w multiplayerze będziemy ograniczeni tylko do dwóch giwer naraz, ten może już przestać. W rzeźni nie będzie przeszkadzało przeładowywanie broni. Grzejemy, dopóki pociski nie skończą się w plecaku, a nie w magazynku. W ogóle DOOM w singlu wydaje się grą, w której gracz powinien być nastawiony w 100% na ofensywę. Może być fajnie, choć utrzymanie dynamiki akcji przez kampanię, która ma trwać ponad 10 godzin łatwe nie będzie. No, ale gdyby robienie gier było łatwe, każdy by to robił.