Ci z kolei dzielą się na trzy rodzaje. Standardowy strażnik jest, co tu dużo mówić, przygłupem. Kiedy Mugen podrzuci mu pod nos flaszkę, ten podejdzie do niej z tekstem w stylu "tyle wygrać". Poleci też wszędzie, gdzie usłyszy jakikolwiek hałas, opuszczając swój posterunek i umożliwiając bohaterom spokojne przejście.Kiedy strażnik założy słomiany kapelusz, staje się... strażnikiem w słomianym kapeluszu. Nie wiem, może to kwestia ochrony przed słońcem przygrzewającym w głowę, ale dzięki temu zabiegowi jego iloraz inteligencji nieco rośnie. Nie da się go zwabić gwizdkiem, hałas odciągnie jego uwagę tylko na chwilę i nie ma mowy, by oddalił się od swojego miejsca. No chyba, że zobaczy trupa, ale wtedy zwykle czeka nas wczytanie gry, bo mapa szybko zapełni się posiłkami. Na szczęście mamy możliwość szybkiego zapisu gry w dowolnym momencie i wierzcie mi, często będziecie z niej korzystać.Na szczycie łańcucha pokarmowego stoi natomiast samuraj. No, ten to już kawał przeciwnika i nie chodzi tylko o rozmiar. Nie dość, że nawet Aiko w przebraniu go nie oszuka, to jeszcze jak już coś wzbudzi jego podejrzenia, nie odpuści, dopóki nie znajdzie podejrzanego. Żeby tego było mało, w walce jeden na jeden pokona go tylko Mugen. Reszta musi kombinować. Na przykład Takuma strzeli do niego ze swojej snajperki, a zanim ten otrząśnie się z szoku, szybko doskoczy Hayato i dokończy robotę swoim ostrzem.Akcja Shadow Tactics rozgrywa się w okresie Edo, czyli podczas procesu centralizacji władzy w Japonii. I choć w grze nie występuje Tokugawa Ieyasu, to nasz zleceniodawca przypomina go w każdym calu. Też do władzy doszedł siłą i też ma ukrytych wrogów. W grze jest to tajemniczy Kage-sama, który jako jeden z niewielu sprzeciwia się rządom nowego szoguna.To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o fabułę. W przerwach między misjami przenosimy się do siedziby Mugena, gdzie bohaterowie planują swoje kolejne ruchy, czasem rozmawiamy z szogunem, a w trakcie misji możemy dowiedzieć się co nieco o członkach zespołu z rozmów, jakie między sobą przeprowadzają.Mało? A po co więcej? Ten tytuł to nie skomplikowana historia, wybory moralne i rozbudowani bohaterowie. To przede wszystkim świetna skradanka pokazująca, że nie potrzeba widoku zza pleców bohatera, wybuchów i akcji rodem z filmów... akcji. To olbrzymie napięcie towarzyszące przez całą grę i ciągłe zadawanie sobie pytania: "Czy przewidziałem wszystko?". A potem uświadamianie sobie, że tak się nie da, że praktycznie zawsze coś pójdzie nie tak i będzie trzeba improwizować. Albo wczytywać grę i poprawiać swój plan.To gra przemyślana od początku do końca, niezostawiająca niczego przypadkowi. To gra trudna, ale dająca olbrzymią satysfakcję z każdej zakończonej sukcesem akcji. To w końcu gra nie tylko o skradaniu się, ale przede wszystkim planowaniu. I to na wiele kroków naprzód, więc o otwartej walce z przeważającymi siłami wroga możecie zapomnieć, bo to zwyczajnie się nie uda. To po prostu gra, w którą zagrać trzeba.