Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeShadow of the Tomb Raider – recenzja. Ostateczne wejście w mrok

Wreszcie, po 5 latach Lara nie smuci się już zabijając jelonki i teraz nawet tygrys syberyjski raczy zejść jej z drogi…

Facebook Twitter Google Wykop

No dobra, po prawdzie to nie tygrys syberyjski, lecz pantera, ale nie mogłem powstrzymać się przed wciśnięciem do tekstu nawiązania do piosenki. Podobnie jak twórcy po raz kolejny nie potrafili sobie odmówić cytowania dwóch poprzednich odsłon serii i zbudowania Shadow of the Tomb Raider ze znanych już na wylot elementów. W trzeciej części nie zaskoczy was ani animacja czekana wbijającego się między skały, ani strzały z liną, których koniec możemy przyczepić w wyznaczonych miejscach tworząc przejście, ani wreszcie poukrywane tu i ówdzie grobowce wyzwań. Paradoksalnie jednak, nowy Tomb Raider naprawdę potrafi zaskoczyć…

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: Nixxes Software
Wydawca: Square Enix/ Eidos
Dystrybutor: Cenega S.A
Data premiery: 14.09.2018
Wersja PL: dubbing
Graliśmy na Xboksie One. Grę udostępnił dystrybutor. Zdjęcia pochodzą od autora tekstu.

To najlepszy z trzech ostatnich Tomb Raiderów.

W sprawie pewnej skrzynki

Historia kontynuuje oczywiście wątki z poprzedniej, syberyjskiej odsłony. Tym razem panna Croft ląduje w Meksyku i Peru celem odnalezienia pewnej tajemniczej skrzynki. Przy okazji zaś odkrycia tajemnych działań Zakonu Trojga (powiązanych, jak się zdaje, ze śmiercią ojca słynnej pani archeolog). Jest to opowieść mocno letnia, choć niepozbawiona tzw. momentów. Ale hej, przeciętność i świetne momenty to przecież spory postęp po fatalnych skryptach zaserwowanych nam w poprzednich dwóch odsłonach. Jak bardzo raniły one poczucie estetyki autora, potwierdzić może reszta redakcji. Moja reakcja za każdym razem, kiedy w trakcie redakcyjnych rozmów o wszystkim tylko nie tekstach na stronę, padało nazwisko Rhianny Prattchet… ale zostawmy to, bo już poranna kawa dostatecznie podniosła mi ciśnienie.

O scenariuszu nowej Lary powiedzieć można (bez spoilerów) tyle, że przede wszystkim nie razi już totalnie niewiarygodnymi sylwetkami bohaterów. Ponadto zamyka też we współczesnej Tomb Raiderowej serii pewien etap przemiany bohaterki w kobiecy odpowiednik terminatora, wyjaśniając też sporo w kwestii zaginięcia ojca Lary. Dowiemy się wreszcie, czy szalony papcio naukowiec rzeczywiście zbzikował na punkcie tajemniczego skarbu, czy może za jego śmiercią stało co innego…

Zanim to jednak nastąpi, weźmiemy udział w dość liniowej sekwencji w Meksyku, otwierającej całą grę. I to właśnie jeden z tych wspomnianych przeze mnie momentów. Choć lokacja ta pełni podobnie jak Syria w poprzedniczce rolę dodatku do głównej atrakcji, jest dużo bardziej rozbudowana, a wizytę w kraju Azteków kończy mocny akcent w postaci tsunami. Wyglądało to tak cudownie, że aż trzy razy sprawdzałem, czy przypadkiem ktoś w ramach żartu nie podłączył mi do telewizora peceta zamiast Xboksa…

Bardzo przypadła mi też do gustu pewna retrospekcja z pierwszej połowy kampanii, gdzie gramy… ale stop, nie chcę psuć wam niespodzianki. Ograniczmy się do tego, że ktoś uwięził Białą Królową i trzeba ją uratować. Jak zagracie, będziecie wiedzieć, o co chodzi. Pomijając jednak te fajne akcenty, scenariusz tak naprawdę niczym szczególnym się nie wyróżnia – ot, jest to raczej typowa przygoda z filmu o awanturnikach. Do tego zakończona niestety w dość marnym stylu. Wyjaśnienie zagadki śmierci ojca Lary jest tak oczywiste, że wpadniecie na to, jak tylko poznacie bohaterów gry.

Warto utrudnić sobie odrobinę życie, bo immersja jest wtedy naprawdę ogromna.

Docelowym miejscem akcji jest dżungla gdzieś w okolicach Peru, gdzie Lara poszukiwać będzie zaginionego miasta Majów. Znawców historii pragnę przy tym uspokoić, że owa nieścisłość (Peru to kraj Inków) nie jest błędem, lecz celowym zamiarem twórców. To właśnie w dżungli Lara z niezrównoważonej psychicznie istotki wreszcie staje się postacią, którą tak bardzo polubiłem kilka lat temu. Zresztą już od pierwszych sekwencji mamy tu do czynienia z całkiem inną bohaterką. Lara wreszcie jest twardym badassem i wygrywa w zapasy na noże z komandosami, a wyników podczas badania spirometrycznego mógłby pozazdrościć jej sam Michael Phelps. Aż się przypomina zalana świątynia w Grecji z Anniversary, gdzie zacząłem podejrzewać Croftównę o posiadanie skrzeli.

Mrok to me drugie imię

Po odpaleniu nowego Tomb Raidera w pierwszej kolejności rzuca się w oczy fantastyczna oprawa graficzna. Choć na podstawowym modelu Xboksa One gra działa jedynie w 900p, i tak wygląda zjawiskowo. Lepiej nawet niż podciągnięta do 1080p poprzedniczka. Byłem pod wrażeniem tego, ile wyciśnięto z konsoli zwłaszcza w najgęstszej dżungli. Design jest bezbłędny, a dzięki zastosowanym tu barwom o dużym nasyceniu, nieraz mamy wrażenie, jakby okoliczne drzewa czy rośliny próbowały nas obleźć niczym pnącza w Harrym Potterze. Klimat jest tu maksymalnie klaustrofobiczny, zwłaszcza po zmroku. To zdecydowanie najmroczniejsza odsłona Lary od czasów Angel of Darkness, choć żeby nie zmęczyć oczu, skąpane w mroku etapy przeplatają się z rozgrywanymi za dnia.

Zjednoczenie bohaterki z mrokiem odczuć można także w samym gameplayu. To odsłona, w której zabijamy dużo mniej przeciwników, niż w dwóch poprzednich, a sekwencje walki przedzielone są zazwyczaj rozbudowanymi wstawkami platformowymi czy skradaniem się. W temacie tych pierwszych nie zmieniło się wiele. Nowości pojawiły się za to w mechanice skradankowej. Poza klasycznym kryciem się w krzakach mamy też możliwość… wytytłania się w błocie. Taki kamuflaż sprawia, że wrogom trudniej dostrzec nas z daleka, a kiedy już staniemy przy porośniętej bluszczem ścianie, sami mamy problem z dostrzeżeniem tam bohaterki. Popatrzcie zresztą na screena…

Nadmiar akcji skutecznie podminowało wreszcie nowe podejście do paska zdrowia. W imię walki z niepotrzebnym interfejsem, po paru otrzymanych ciosach ekran po prostu zrasza się krwią, a my mamy chwilę na zastosowanie apteczki. Te ostatnie mają zastosowanie tylko w momencie, gdy musimy pokonać jeszcze kilku wrogów, bo życie samo regeneruje się po skończonej walce. Warto wspomnieć, że bohaterka jest teraz podczas wymian ognia dużo bardziej krucha, ale takie utrudnienie zrównoważono w najlepszy możliwy sposób – nawet podczas tych dosłownie kilku niemożliwych do ominięcia strzelanin, liczba wrogów na ekranie rzadko jest dwucyfrowa.

W ogóle interfejsu tym razem na ekranie praktycznie nie ma, co kapitalnie wzmacnia wczuwkę. Można ją natomiast wzmocnić jeszcze bardziej, korzystając z absolutnie genialnych ustawień poziomu trudności. W menu sterować będziemy nie tylko potyczkami, ale i sekwencjami wspinaczkowymi. Jeżeli wkurza was powycierana skała czy deski w miejscu, gdzie trzeba się chwycić, z poziomu ustawień można te ślady usunąć tak, by miejsca interakcji niczym specjalnym się nie wyróżniały. Warto utrudnić sobie odrobinę życie, bo immersja jest wtedy naprawdę ogromna.

Gimli i Legolas

Nowością w Shadow of the Tomb Raider są również nieliczne, ale przy tym dość rozbudowane sekwencje, gdzie bohaterce towarzyszy kompan. Niby wiele nie zmienia to w temacie gameplay’u, ale jakoś tak raźniej mieć bota pod ręką. Najprzyjemniejsze były zwłaszcza sekwencje z Jonasem, odgrywającym coraz większą rolę w cyklu kucharzem z pamiętnego rejsu statku Endurance. Swoją drogą od czasu poprzedniej gry, bohater wyraźnie pozbył się brzuszka i odbył co najmniej kilka treningów na siłowni, ale jego relacja z Larą i tak jest wciąż „zaledwie” przyjaźnią. Pani archeolog kocha przede wszystkim skarby i sekrety.

Przez większość czasu gra jest liniowa, ale ponownie powracają znane z poprzedniczek opcjonalne grobowce z wyzwaniami. Za jego przejście otrzymujemy oczywiście doświadczenie, ale też odblokowujemy na odnowionym wizualnie drzewku talenty, będące nagrodą za zaliczenie danego wyzwania. Tym razem odniosłem jednak wrażenie, że ich zawartość została lepiej wyważona. W poprzedniczkach często nie chciało się ich wykonywać, bo w pewnym momencie okazywało się, że nie mamy odpowiednio rozwiniętego ekwipunku, by pokonać jakąś umieszczoną w środku zabawkę.

Ponownie powracają znane z poprzedniczek opcjonalne grobowce z wyzwaniami.

Albo ja tym razem miałem więcej szczęścia przy doborze usprawnień, albo twórcy zadbali o to, by nie zmuszać już więcej gracza do backtrackingu. W paru sekwencjach trafimy również do lokalnej wioski, gdzie możemy pomóc mieszkańcom. Udostępnione w takiej formie questy poboczne nie szokują może rozbudowaniem, ale zapewniają sporo dodatkowej zabawy. Ogólnie też główny wątek jakby odrobinę od poprzedniego razu spuchł. Fabułę w „jedynce” jak i Rise dało się zaliczyć poniżej dziesięciu godzin, a tu zajęło mi to prawie piętnaście, a wyciśnięcie z wszystkiego wyjmie wam z życiorysu ponad dobę.

Nowe wrogiem starego

Jest w nowym Tomb Raiderze taka scena, gdzie bohaterka mierzy się z panterą. Po ubiciu zwierza upoconą, wytytłaną w błocie Larę zastaje inny futrzasty kompan poległej zwierzyny. Po obwąchaniu naszej bohaterki nie odnajduje w niej nic smacznego, zadowala się  więc mięsem poległego wcześniej członka stada i chwytając się pazurami kolejnych konarów uchodzi w las. W tym momencie zrozumiałem wreszcie, że w podobny sposób realia rynku rozszarpały tę starą Larę, którą tak uwielbiałem…

Te 5 lat temu sam byłem wobec gry takim „Wybrednym drapieżnikiem”. Jednocześnie im dłużej gram w Shadow of the Tomb Raider, tym mniej tęsknię. A dzięki temu, że dostałem grę od razu z Season Passem, nie zamierzam zbyt szybko usuwać jej z dysku. Bo choć jest to gra dalece inna od przecudownej trylogii zapoczątkowanej Legendą, od samego początku świetne elementy składowe całości wreszcie dobrano tu w odpowiednich proporcjach, tworząc grę szalenie przyjemną i wartą uwagi. To najlepszy “nowożytny” Tomb Raider!

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

18
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
9 Komentarze
9 Odpowiedzi
14 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
marloon87
Użytkownik

Chciałbym tylko powiedzieć, że takie recenzje to aż miło poczytać.

Lord Bart
Użytkownik

Marcin Jank 05.03.2013 „Tomb Raider” to gra kompletna. (…) „Tomb Raider” ma wszystko to, czego szukam w grach, i jest to tytuł, który zapamiętam jako jedną z moich ulubionych gier tej generacji. 5/5 – Koniecznie! (Ocenę 5 otrzymują gry bardzo dobre, dopracowane, urzekające – po prostu świetne). Maciej Kowalik 09.11.2015 To Tomb Raider godzien 2015 roku z ciekawą historią, świetnie napisaną, pełną charakteru rolą Lary i masą okazji do zboczenia z fabularnego szlaku, by pobawić się w odkrywcę. Zadowoli zarówno fanów rebootu, jak i tych, którzy kręcili na niego nosem. TRZEBA Krzysztof Kempski 14.09.2018 Bo choć jest to gra dalece… Czytaj więcej »

pear
Użytkownik

Raz, że każda gra recenzowana była przez innego autora, a dwa, że może to być najlepszy nowożytny TR, a mimo to ocena się obniżyła, bo w perspektywie minionego czasu formuła może się wyczerpywać. Tak samo z grami Ubisoft (głównie Assasin’s Creed i Far Cry)- obiektywnie nowe części są lepsze i bardziej rozbudowane od poprzednich (z wpadkami pokroju Unity, które jednak ostatecznie też zostało załatane), a mimo to, każda ich gra jest zbyt podobna do poprzedniej, formuła się nudzi, brak tu poczucia świeżości.

gseed
Użytkownik

Brawo, tym samym odkryłeś ze każdy może mieć własna opinie!

bezloginu
Użytkownik

comment image

dobaczenko
Użytkownik

A ja mam przynajmniej jeden zarzut o którym nie wspomniano (wersja pc). Imersję psuje znikająca broń, zwłaszcza w przerywnikach czy fakt że gdy lara chowa się w bluszczu, wyciąga nóż z pasa mimo że ma go na plecach. Lara nie brudzi się też tak jak powinna. Już w poprzedniej części śnieg zostawiał ślady na ubraniu, w tej błoto nie za bardzo. Takie szczegóły po uncharted są zauważalne. Walka jest gorsza niz w poprsedniej czesci, mam wrazenie ze gra chcialaby cos na wzor starych tombow, ale nie daje mozliwosci wykonywania takich unikow. Biegamy więc po arenie i staramy się wycelować do… Czytaj więcej »

lordszwed
Użytkownik

Jak wygląda kwestia optymalizacji na PC? Rozumiem, że autor recenzji ogrywał na konsoli, ale np. dla mnie jest to ważne.

LorDex
Użytkownik

bardzo fajna recka, dzięki 🙂

ammarmar
Użytkownik

Jak to jest, że w dużych sklepach nie ma pudełek z wersją na PC? Wszędzie mają tylko PS4/X1.

Cruzer969
Użytkownik

Wreszcie znalazłem czas, żeby doczytać do końca. Bardzo fajna recka, grę na pewno ogram. Może niedługo pojawi się pack z całą trylogią, żeby wszystko było w jednym miejscu. To było by całkiem ok.

soulsonist
Użytkownik

Bardzo fajna recenzja. Ja akurat bylem fanem rebootu I nigdy nie mialem problem z Lara ktora po 20 minutach gry jest juz jak komados. To przeciez w koncu gra a nie kronika podroznicza (przy nathanie jakos nikt tego zarzutu nie podnosil). Druga czesc juz mnie tak nie oczarowala, ale przede wszystkim dlatego ze lokacje byly dla mnie dosc nudne I powtarzalne, zawsze byl to mini sandbox ktory przypominal plytki basen a nie rozgaleziajace sie ujscia (jesli to ma sens). Co do nowej odslony jestem ostrozny, mysle ze to 4 po pierwszych wow I och bedzie blizej 3.5 albo 3, ale… Czytaj więcej »

Aimagylop
Użytkownik

“(przy nathanie jakos nikt tego zarzutu nie podnosil)” *ahem* “Gra jest ogromnie filmowa – o czym więcej za chwilę – tymczasem gdy przychodzi do rozprawienia się z większą liczbą wrogów, ten aspekt niestety trochę zanika. Twórcy po prostu stawiają przed graczem pomieszczenie pełne osłon, za którymi można się chować, rzucają na niego garść przeciwników (choć „garść” to złe słowo, lepszy byłby „sryliard”. Sekwencje strzelania są często zbyt długie, gdyby wrogów było o połowę mniej, gra by nie straciła, a wręcz zyskała) i masz, strzelaj.” “Za dużo tu nudnego strzelania, a za mało akcji zacierających granice pomiędzy filmem i grą, które… Czytaj więcej »

soulsonist
Użytkownik

Chodzilo mi bardziej o to ze Nathanowi nikt nie zarzucal ze biega strzela I morduje hordy najemnikow, a taki argument (na minus) pojawil sie przy Larze, w odniesieniu do jej niemal bezrefkelsyjnej I szybkiej przemiany z rozbitka w zawodowego komandosa niemalze.

Aimagylop
Użytkownik

To zauwaz kogo chcesz powrównywać: 21 letnią (w momencie wyjścia reboota) dziewczynę w trakcie studiów z 31 letnim (w momencie wyjścia pierwszej części uncharted) awanturnikiem i łowcą skarbów, który ma już bagaż przygód i doświadczenie w strzelaniu.

soulsonist
Użytkownik

Jak najbardziej, dlatego tez pisze, ze takie nagiecie mi nie przeszkadzalo 🙂

N4PIERDALATOR
Użytkownik

4.0 dla gry za 250 zł! poczekam.