Z perspektywy czasu mam wrażenie, że nie doceniałem serii Capcomu. Przyzwyczajony do płyciutkiej rozgrywki dwuwymiarowych Mortali, długo nie szukałem niczego więcej u konkurencji.Doceniałem zróżnicowanie bohaterów. W Mortalu każdy miał taką samą podcinkę, uppercut czy obrotówę. W Street Fighterze 2 nawet podstawowe ciosy różniły się charakterystyką u różnych postaci. Ale gdy w nadmorskim salonie gier kręcąc ćwierćkółka Kenem dostawałem wciry od kuzyna terroryzującego mnie zmuszającym do przytrzymywania przycisków Blanką, widziałem w tym tylko kosztowny dla mojej kieszeni detal. Kiedy lata później zobaczyłem w sieci, co zawodowi gracze potrafią wyczyniać z oddanym im do dyspozycji przez Capcom arsenałem, trudno było mi uwierzyć, że graliśmy w tę samą grę.Dzięki Street Fighter 30th Anniversary Collection mogłem odkryć serię na nowo i było to bardzo, bardzo przyjemne przeżycie.Różnie bywa z growymi wspominkami. Chyba częściej odbijam się od rozmaitych remasterów i reedycji, bo nie znajduję w nich tej iskry, która lata temu sprawiała, że kochałem oryginały. Branża idzie do przodu, człowiek się starzeje. Nowe Street Fightery wyglądają kosmicznie i nie wiedziałem, jak wypadnie powrót do klasyki.Tymczasem odpaliłem Super Street Fighter 2 Turbo i... znów miałem ciary na intrze (okładka Secret Service z prężącym muskuły Ryu na zawsze wyryła mi się w pamięci). Pierwszy mecz z SI, drugi, trzeci i jedyne co chodziło mi po głowie, to myśl, jak to jest dalej cholernie ciekawe, bogate, grywalne. I... całkiem zgrabne, jak na gry pewnie czasem starsze od naszych czytelników.Dla pełni nostalgicznych doznań, można wrzucić na obraz filtr rodem z tv CRT czy salonowych wyświetlaczy i nieco je rozmazać. Albo w drugą stronę - zbezcześcić oryginalne proporcje obrazu i rozciągnąć akcję na całą szerokość ekranu. Z ciekawych opcji warto wymienić też możliwość zapisywania stanu w trakcie trybu Arcade.Oczywiście już sam tytuł wspomnianego Super Street Fighter 2 Turbo wskazuje, że gra jest wynikiem ewolucji. Street Fighter 30th Anniversary Collection pozwala nie tyle ją prześledzić, co wziąć w niej udział. Ba, zagracie tu nawet w pierwszego Street Fightera. Powiedzieć, że nie zwala z nóg, to nie powiedzieć nic. Dopiero w którejś z kolei walce przekonałem się, że Ryu faktycznie potrafi puścić tam Hadoukena. Ale obserwowanie jak w kolejnych edycjach zmieniał się Street Fighter 2 było szalenie interesującym doświadczeniem.W zestawie znalazło się miejsce dla aż pięciu iteracji tej odsłony. Warto na własnej skórze przekonać się, czemu dopisek Turbo w dwóch tytułach okazał się niezbędny. Jeśli jedną z waszych pierwszych konsol był Pegassus i kochaliście kartridż ze Street Blaster V, to nie ma szansy, by serce nie zabiło szybciej przy Street Fighter II Turbo: Hyper Fighting - "klonie" tamtej produkcji.