Powoduje to, że morze złodziei zmienia się w jezioro wymoczków. I to takie bardzo płytkie jezioro, z nudną, powtarzalną rozgrywką polegającą na bezsensownym szwendaniu się po mapie. Już naprawdę lepiej spędzicie czas w jakimś „darmowym” MMORPG z Azji, ale…… że to wszystko nie ma znaczenia? Że Sea of Thieves to najlepsze kooperacyjne doświadczenie, jakiego doznałem w ostatnich latach? Że pływanie po – pozornie tylko – pustym oceanie sprawia masę frajdy? Że nie ma problemu ze znalezieniem towarzystwa do wspólnej zabawy? Że samemu też jest przyjemnie? Że potrafię spędzić pół weekendu z grą, w której „nie ma nic do roboty”? Zacznijmy jednak od najpopularniejszych zarzutów.Zawartości jest na maksymalnie 3 godziny gry.Bajka, normalnie raj recenzenta. Trzy godzinki i myk – tekst gotowy. I jeszcze można się powyżywać, że olaboga gra za 260 zyla co nic nie oferuje! Tylko dlaczego gram już ponad 30 godzin? I dlaczego ciągle trafiam na ludzi z wysokimi poziomami reputacji u poszczególnych zleceniodawców? Żeby zdobyć te poziomy, trzeba wykonywać zadania, a człowiek, który wbił 20 u każdego, spędził z grą więcej, niż „trzy godziny”. Widać to też w xboksowej wyszukiwarce grup, gdzie coraz więcej ogłoszeń, w których warunkiem jest odpowiednio wysoki poziom reputacji.Nikt w to nie gra! Serwery są puste.Dlatego xboksowa aplikacja na Windowsie 10 ciągle wypluwa mi nowe ogłoszenia od ludzi szukających załogi do wspólnej zabawy. Dlatego praktycznie zawsze na horyzoncie majaczą jakieś maszty, a przy wielu fortach widać zacumowane statki. Faktycznie, nikt w to nie gra.Nie ma progresji.A musi być? Odnoszę wrażenie, że tak bardzo się zafiksowaliśmy na poziomie postaci, że gramy nie dla frajdy, tylko dla kolejnego napisu „Level up!”. Pływając po oceanie w Sea of Thieves ani razu nie brakowało mi umiejętności specjalnych czy paska z doświadczeniem. To nie jest gra tego typu i jak tylko człowiek sobie to uświadomi, zaczyna po prostu dobrze się bawić. Wiecie w ogóle, co jest w tym braku progresji najlepsze? Teraz zrobię sobie przerwę od gry, żeby spędzić trochę czasu w najnowszym Far Cry’u, ale kiedy do niej wrócę, za dwa tygodnie, za miesiąc, nie będę czuł się w tyle za tymi, którzy grali bez przerwy. Po prostu wejdę w nią tak, jakbym wylogował się dzień wcześniej.