Jeśli powyższy tekst jeszcze nie skojarzył Wam się z grami From Software, to znaczy, że nigdy w nie nie graliście. A to dopiero początek podobieństw. Wspólnych punktów jest w zasadzie tyle, że od patrzenia na Salt and Sanctuary jak na bezczelną zrzynkę, ratuje tylko to, jak dobrze wykonana jest to zrzynka. Z jakim uczuciem (żeby nie powiedzieć, że, he, he, z duszą) oraz precyzją. I w 2D.Już tytuł gry skrywa w sobie dwa filary mechaniki opracowanej przez From Software. Salt, czyli sól, to materiał, który pozyskujemy z każdego zabitego stworzenia i wydajemy na wbijanie kolejnych poziomów doświadczenia. Gdy giniemy, tracimy zebraną dotąd sól i aby ją odzyskać, musimy wrócić na miejsce zgonu i zabić monstrum, które nas wykończyło. Jeśli zdarzy się tak (a zdarzy się), że w drodze po to, co nasze, ubije nas coś innego, utracona wcześniej sól przepadnie już bezpowrotnie. Co zatem robić z tym delikatnym w obyciu expem, żeby nie nosić go po jaskiniach, gdzie średnia żywotność jakiegokolwiek stworzenia wynosi jakieś trzydzieści sekund? Ano wydać na poziomy. Ale to zrobimy tylko przy ogni... w sanktuarium.Osiem klas, które oferuje system rozwoju w Salt and Sanctuary, to śmietanka towarzystwa fantasy: Rycerz, Mag, Paladyn, Złodziej, Kapłan, Łowca... Kucharz i Żebrak. Tak, dwie ostatnie to profesje wyraźnie słabsze od reszty, rozpoczynające przygodę bez żadnych umiejętności. Opcja dla fanów Waste of Skin z Bloodborne'a.Tak, tak, sanktuaria to tylko inna nazwa charakterystycznych dla gier From Software checkpointów, przy których ogarniamy rozwój bohatera i odradzamy się po każdej śmierci, resetując wszystkie zabite stwory (poza bossami). Każde odwiedzone schronienie służy za naszą aktualną bazę wypadową do momentu znalezienia następnego.Tam też wbijamy poziomy i przeznaczamy punkty na ogromnym Drzewku Umiejętności. Samo drzewko, mimo że duże, to już raczej standard: punkty magii, większy udźwig, więcej eliksirów przywracających życie lub manę, władanie coraz lepszymi mieczami czy korzystanie z wysokopoziomowych zbroi... Tak jak w Soulsach, wybieramy na początku jedną z 8 klas, ale potem możemy już rozwijać się, jak nam się żywnie podoba. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby mag biegał w ciężkiej zbroi. To tylko kwestia naszego wyboru... I tego, żeby ostatecznie przeżyć.