Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaRozważania NaGórze: Powrót do przeszłości

Czyli o nostalgii za magiczną dekadą lat osiemdziesiątych.

Facebook Twitter Google Wykop

Ostatnimi laty zaroiło się nam od gier wykorzystujących motywy ejtisowe, od pixel artu i palet z epoki, po umocowanie w czasie i charakterystyczną estetykę. Akcja niezależnych Crossing Souls i Majestic Nights toczy się w latach osiemdziesiątych, niedawne The Eternal Castle utrzymano w niebiesko-różowych kolorach CGA, a stylizacji ośmio- i szesnastobitowych zbyt wiele jest by wszystkie wymienić (o niektórych pisałem w felietonie Barwy Wspomnień). Nieco kiczowatym klimatem kreskówki z tamtej dekady ocieka dodatek do Far Cry 3: Blood Dragon. Głównemu bohaterowi głos podkłada Michael Biehn (m.in Kyle Reese w pierwszym “Terminatorze”), zaś w trailerze gry pokazano nawet fikcyjną animację z szumami charakterystycznymi dla czasów telewizji i kaset wideo. W podobnym stylu utrzymany jest dodatek do COD: Infinite Warfare zatytułowany Zombies in Spaceland – tam gracze spotkać mogą z kolei Davida Hasselhoffa. Dwie części Hotline Miami czerpią garściami z “Miami Vice”, które wraz z flamingami i palmami jest jednym z symboli ejtisów jako epoki. Inspiracje tym samym miastem i serialem oraz “Człowiekiem z Blizną” odnajdziemy też w znacznie wcześniejszych Grand Theft Auto: Vice City i Vice City Stories.

Oddzielnym podgatunkiem stał się “neonowy samochód jadący autostradą ku zachodzącemu słońcu i neonowym palmom”, którego reprezentantami są OutDrive, Neon Drive i jeszcze kilka innych, często mających słowo “drive” w tytule, prawdopodobnie w nawiązaniu do filmu “Drive” (rozgrywającego się – rzecz jasna – w latach osiemdziesiątych). Do dziedzictwa Out Runa odwołują się też pecetowy Slipstream i 80s Overdrive na 3DS, aczkolwiek fakt, że żadne z nich nie jest w stanie nie tylko przebić ale nawet dorównać grywalności tytułu wydanego trzydzieści lat temu świadczy o tym jak genialna była to gra.

Do lat osiemdziesiątych cofa nas też najnowsza odsłona serii Yakuza z numerem 0, stanowiąca prequel cyklu. Gracze mogą odwiedzić Tokio z czasów pęknięcia bańki spekulacyjnej ma rynku nieruchomości, z czasów gdy Kabukicho, w grze nazwane Kamurocho, tętniło nocnym życiem. Co zabawne, te dawne lata z rozrzewnieniem wspominali nawet prawdziwi przedstawiciele yakuzy grający w grę Yakuza 3. Sesję taką zorganizował w 2010 roku Jake Adelstein, autor książki “Tokyo Vice”, w Polsce wydanej jako “Zemsta yakuzy”,który wiele lat pracował jako reporter kryminalny w Japonii i miał bezpośrednie kontakty z tamtejszym światem przestępczym. Cytowany za portalem BoingBoing dialog brzmiał:

Midoriyama: – Nigdy nie byłem na Okinawie, ale Kabukicho oddano perfekt.
Shirokawa: – Chodzi ci o stare Kabukicho. Burmistrz Ishihara kompletnie zrujnował to miejsce. Teraz jest jak wymarłe.
Kuroishi: – To jak podróż w czasie. Jest Shinjuku Koma Theater, różowe salony, sklepy Pronto Coffee, Shinjuku Batting (klub bejsbolowy – przyp. BN), love hotels (japońskie hotele na godziny – przyp. BN).

Wszystko to stanowi część szerszego trendu, który zaobserwować możemy też w innych obszarach kultury popularnej. Odpowiednikiem nostalgicznych gier AAA są filmy “Super 8”, w reżyserii J.J.Abramsa i współprodukowane przez Stevena Spielberga, czy nowa wersja “To”, gdzie część fabuły dziejącą się w przeszłości została przeniesiona z lat sześćdziesiątych w osiemdziesiąte. Podobnie jak w branży growej, tak i w filmowej mamy niezależnych twórców: poza głównym obiegiem powstały takie tytuły jak “Kung Fury”, “Turbo Kid” lub “Summer of 84”. Gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami znajdziemy “Drive” z Ryanem Goslingiem czy serial “Stranger Things”, będący hołdem dla ejtisów i dawnych hitów Spielberga. Przy okazji powstała też mobilna gra towarzysząca serialowi i – wbrew oczekiwaniom – okazała się całkiem w porządku.

W muzyce z kolei coraz większą popularność zyskuje gatunek określany jako synthwave lub retro wave, który – skrótowo rzecz ujmując – brzmi jak ścieżki dźwiękowe z filmów czy gier z lat osiemdziesiątych. Wystarczy zresztą spojrzeć na okładki albumów, pełne ikonografii z epoki, w rodzaju chromowanych liter, neonowych kolorów i retro grafik, czy pseudonimy ludzi je tworzących: Mega Drive, Miami Nights 1984, LazerHawk, Mitch Murder (jego muzyka znalazła się w Hotline Miami i “Kung Fury”), Power Glove (w Far Cry 3: Blood Dragon), Carpenter Brut, Timecop1983 i tak dalej. Wyraźnie wskazuje to na źródła inspiracji autorów. Zaś w tych utworach gdzie pojawia się wokal, często tęsknota za tamtymi czasami wyrażona jest wprost: “take me back to 1984, I cannot stand the future any more” czyli “zabierz mnie do 1984, nie mogę już znieść przyszłości” (“Take Me Back” – Kalax feat. World Wide) albo “Still not thinkin’ that the 80s were the best? Three letters: NES” czyli “Nadal nie uważasz że ejtisy były najlepsze? Trzy litery: NES” (“80s Baby” – Sunglasses Kid feat. Rhyme Time and Geneva).

Mam pewną hipotezę dlaczego tak się dzieje. Otaczająca nas rzeczywistość jest szalenie stresująca: tempo przemian społecznych i technologicznych jest bezprecendesowe, niepewność dotycząca przyszłości – olbrzymia, poczucie zagrożenia – nieustające (na ile jest ono realne, to temat na zupełnie inny artykuł). Ktoś powiedział, że żyjemy w cyberpunku, tyle że nie zauważyliśmy jak nadszedł. Drony szpiegowskie, wszechwładne korporacje, wszechobecna elektronika, wszechogarniająca sieć, katastrofy ekologiczne, organizacje przestępcze o światowym zasięgu, wirtualna rzeczywistość, informatyczna inwigilacja i informacje którym nie można ufać – to wszystko nie jest fikcją literacką czy filmową, a czymś co obserwujemy dookoła. .

Na tym tle prostsze czasy w których wiadomo było że Stany Zjednoczone są dobre, a Związek Radziecki zły, elektronikę dało się wyłączyć fizycznym przyciskiem, gry wideo nie próbowały nas uzależnić, gazetom można było wierzyć, w radiu leciał Michael Jackson, Alphaville, Bonnie Tyler i The Police, a na ekranie królowali Schwarzenegger, Stallone i Chuck Norris – wydają się bardzo kuszące. Zwłaszcza jeśli na tę dekadę przypadała nasza młodość, przez co dodatkowo je idealizujemy.

Trzeba tylko pamiętać, że w naszym kraju jest to jedno wielkie przekłamanie, w znacznej mierze przykład popkulturowej pamięci zapożyczonej. Lata osiemdziesiąte w Polsce nie były bowiem wcale takie znowu wspaniałe. Co prawda schyłkowemu PeeReLowi daleko było do czasów powojennego terroru i brutalności epoki stalinizmu, ale nie zapominajmy że stan wojenny przypadał na lata 1981-83. Poza tym przez całą dekadę zaopatrzenie kulało, dostęp do technologii był mizerny, lokalna moda stanowiła karykaturalne echo światowej, a o palmach, flamingach i dziewczynach w bikini na wrotkach można było zapomnieć. Na świecie wchodziły systemy szesnastobitowe, kartridże i dyskietki, tymczasem u nas królowały taśmy i ośmiobitowce. Odtwarzacz wideo posiadali nieliczni szczęśliwcy, a kolorowy telewizor bynajmniej nie znajdował się w każdym domu. Dlatego rozmarzonym nostalgikom doradzam odrobinę dystansu do fantazji o latach osiemdziesiątych. Gdybyście przenieśli się w czasie, lecz nie w przestrzeni – moglibyście się niemile rozczarować.

Bartłomiej Nagórski

9
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
4 Komentarze
5 Odpowiedzi
5 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
brzanka
Użytkownik

Dzięki, fajny tekst. Ten kawałek rzeki jest już od dawna w miejscu, gdzie nikt nie może na pewno stwierdzić jak wyglądał. A jednak do wielu rzeczy wracam i są to powroty raczej nieidealizowane. Razem z zachodnią popkulturą przyszła do nas zachodnia obyczajowość, oderwanie od zasad (nowe, zmienne zasady), rosnąca gloryfikacja Złego (tego co Złe). Technologia przewaliła ze trzy albo i 4 epoki, bo wszystko przyspieszyło jeszcze bardziej. MWC19 nie przypomina w żaden sposób CeBITu z lat 80′. Lata 80 to raj utracony. To ostatni moment, gdy w Stanach to co dobre, było dobre i wygrywało. To co złe – złe… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“Polak z ulicy, któremu ktoś opowiedziałby o roku 2019”

O to to to. Upadek PRL-u i później ZSRR, wstąpienie do NATO i UE, komputeryzacja, internety, telefonia komórkowa, nadgonienie dekad zaniedbań, autostrady, ruch bezwizowy – brzmiałoby dla takiego kogoś jak bajka. Ja tylko mam nadzieję, że nie będzie tak brzmiało dla mojego syna za dwadzieścia lat…

Aimagylop
Użytkownik

W kwesti pixel artu to może w jakimś stopniu jest to spowodowane odwołaniem do przeszłości, ale imho w większym tym że pixele w końcu nie są taki limitowane jak kiedyś (ilością kolorów, rozdzielczością) i stały się kolejnym pełnoprawnym środkiem wyrazu (nie mającym wiele wspólnego z przeszłością). A tak to 100% racji, mamy zniekształcone wyobrażenie (jak przez np. miami vice, które nie dokumentowało lat ’80 a kreowało ich fantazyjny wizerunek), na którym budujemy jeszcze bardziej zniekształcone twory (jak kung fury których autor wiedzę z lat ’80 wyciągnął chyba z własnej d**y). Natomiast sam artykuł chyba o kilka lat się przeleżał w… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“Natomiast sam artykuł chyba o kilka lat się przeleżał w folderze kilka lat. ”

Protestuję przeciw kalumniom. Synthwave nie umarł, ma się dobrze zarówno u mnie w domu, jak i na świecie – wciąż powstają nowe fajne muzyczki. Neonów i ejtisów jest dziś więcej w memosferze i popkulturze niż w pięć lat temu.

Aimagylop
Użytkownik

IKS.
DE.

rhbk
Użytkownik

Też jestem zarażony wirusem lat 80. (retrowirus nabiera innego znaczenia;) ) i od lat ta tematyka jest mi bardzo bliska. Oczywiście w moim przypadku (jak też podejrzewam, także w większości innych) chodzi o wirtualne lata 80., mityczną krainę wykreowaną przez popkulturę: filmy, seriale, teledyski. W Polsce (zresztą jak zauważyłeś) trudno o inną wersję, bo przecież przesączał się do nas tylko ułamek tego co działo się na Zachodzie. Mało który małolat miał wtedy walkmana, deskorolkę, nintendo, kolorowy tv w pokoju na którym ciągle leciało MTV itd. Byłbym bardzo zdziwiony gdyby ktoś chciał wrócić do rzeczywistych lat 80. – ja na pewno… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“Zresztą w Polsce lata 80. trwały jeszcze w pewnym sensie po 1990 roku”

Też miałem taką obserwację, ale felieton by mi się zbytnio rozrósł. 🙂 W ten sposób wspólnie zaspojlerowaliśmy jakiś kolejny za parę miesięcy.

“w jakim stopniu ta moda wyewoluowała organicznie a w jakim była wspomagana przez duże firmy – pokolenie 30-latków to atrakcyjna grupa docelowa.”

Nie tyle wspomagana w sensie “rzućmy groszem żeby zarzucić sieci” co raczej “podepnijmy się pod trend i zaróbmy na tym trochę pieniędzy”.

„vaporwave aesthetic”

Miałem też pisać o vaporware (‘r’, nie ‘v’!), ale nie wszystko się zmieściło. Mam trochę takich tapet na telefonie, tylko ćśśś…

fishdick
Użytkownik

“Drive” Refna dzieje sie wspolczesnie. Nawiazana do ‘drive’ w tytulach gier wzięły się prawdopodobnie od gry “Test Drive” z 1987 bodajze.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Faktycznie, dzięki za korektę!