Resident Evil Revelations 2 - recenzja

Resident Evil Revelations 2 - recenzja
marcindmjqtx

17.03.2015 18:08, aktual.: 30.12.2015 13:19

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jeśli pierwsze Resident Evil Revelations było uznawane za powrót do korzeni, to w przypadku kontynuacji mamy do czynienia raczej ze złamaną łodygą.

Na próżno szukać tu klimatu z pierwszej części „starego” RE, emocji z drugiej czy rewolucyjnych pomysłów z czwartej. Chyba że za oryginalne uznamy sięgnięcie po podział na epizody.

Epizod 1: Kolonia karna Kolonia Karna to pierwszy z czterech odcinków Resident Evil Revelations 2. Kolejne będą się pojawiać w sieci co tydzień, z finałem wyznaczonym na 18 marca, po którym gra ukaże w pudełku. Każdy kolejny odcinek to fragment historii, na którą składają się kampanie Claire Redfield i Barry'ego Burtona, oraz nowe elementy do trybu wyzwań.

Resident Evil: Revelations 2 - zwiastun numer 2 Filozofii kryjącej się za poszatkowaniem całości na mniejsze części nie bardzo rozumiem. Pierwszy odcinek posiadacze PS3 lub PS4 kupią po 25 złotych, podczas gdy komplet 4 kosztuje 104 zł (czyli bardzo okazyjnie jak za pełną grę). Jeśli komuś nie zgadza się rachunek, śpieszę donieść, że season pass zawiera dwa dodatkowe miniodcinki z postaciami pobocznymi oraz Hunka do Trybu Szturmu. Jeśli miałbym podpowiedzieć rozwiązanie, to zamiast dyskusyjnej jakości bonusów sugerowałbym kupienie pierwszego odcinka. Po nim będziecie już wiedzieć, czy chcecie poznać całość.

A niestety są duże szanse, że nie.

Cześć, Claire Akcja gry toczy się między piątą i szóstą częścią gry. W wyniku ataku na biuro znanej fanom organizacji Terra Save, Claire Redfield i Moira Burton trafiają do dziwnego więzienia, gdzie szybko spotykają ofiary eksperymentów na ludziach. Równoległą kampanią jest ta z ojcem Moiry, Barrym Burtonem, który przybywa odnaleźć córkę.

Czasówkę w Resident Evil Revelations 2 musimy sobie dopiero wykupić. Na szczęście za wirtualne pieniądze

Pokonanie dwóch - powiedzmy - odcinków zajmuje łącznie 1,5 godziny, choć przy kolejnej próbie można się uwinąć nawet w 30 minut. Dawka wystarczająca, by wiedzieć, czym Rev 2 jest, a czym niekoniecznie. Otóż jest prostą strzelanką, w której bardzo istotny jest element kooperacji. Nie jest natomiast grą z ciekawymi zagadkami, ładną grafiką i historią chwytającą za serce.

Gier z coopem nie brakuje, ale w wielu z nich mechanika sprowadza się do podnoszenia rannego kolegi. Revelations 2 jest w tym aspekcie bardziej pomysłowe i jeśli masz partnera do grania, to grą warto się zainteresować nawet mimo tego, że poziomem nie powala. Claire wie, jak radzić sobie z pistoletem i nożem, a Moira już nie bardzo, za to ma ze sobą łom do otwierania zabitych deskami drzwi i latarkę. Dzięki niej znajduje niewidoczne gołym okiem przedmioty, a przede wszystkim oślepia na chwilę przeciwników, wystawiając ich na łatwy atak. Barry'emu, czyli naszemu komandosowi, pomaga z kolei mała Natalia, której przeciwnicy nie dostrzegają, za to ona widzi ich przez ściany i znajduje ukryte przedmioty.

Niesymetryczny podział ról to bardzo fajne rozwiązanie, skłaniające do współpracy, komunikacji, wzajemnego leczenia się i przekazywania sobie przedmiotów. Gdy gramy sami, możemy się między postaciami przełączać, choć np. świecenie latarką po oczach i przełączanie się na Claire, by zdzielić oślepionego delikwenta, nie jest zbyt wygodne. Dlatego we dwójkę łatwiej i raźniej. Z czasem odblokowujemy nowe umiejętności, wśród nich na przykład możliwość strzelania przez kompana sterowanego przez sztuczną inteligencję, jeśli zdecydujemy się grać z jej pomocą.

Tak wygląda kooperacja w dodatkowej przygodzie Natalii

Trzeba pamiętać, że gra obsługuje jedynie kanapową kooperację, dzieląc ekran w poziomie. Po sieci nie pogramy. I uwaga pecetowcy, bo Wy (na razie?) nie pogracie nawet lokalnie - wbrew temu, co mówiła karta gry na Steamie, ta opcja w ogóle nie była przewidziana dla PC. Konami wprowadziło graczy w błąd, za co przeprosiło, ale niesmak pozostał. A po sieci nie da się pograć na żadnej platformie.

[AKTUALIZACJA 04.03.] Gdzie deweloper nie może, gracz sam naprawi... Moderzy najpierw sami wprowadzili do pecetowej wersji gry tryb kooperacji, a potem okazało się, że i Capcom potrafi.

Atrakcje poboczne Poza kampanią jest jeszcze Tryb Szturmu, w którym do pokonania czeka fura wyzwań opartych na mapach znanych z różnych części serii. Kolejne pakiety pojawią się wraz z kolejnymi odcinkami, ale już do pierwszego dorzucono konkretną porcję. Oczekiwałem czegoś na miarę świetnego Mercenaries z Resident Evil 4, ale srogo się zawiodłem. To po prostu zabawa w eliminowanie wszystkich przeciwników na planszy, z rzadka urozmaicona np. brakiem możliwości odrodzenia się. Przystępowałem do kolejnych wyzwań licząc na jakieś zmiany, ale nic takiego nie znalazłem. Natomiast ich podział na Normal, Hard i Very Hard zamieniłbym raczej na Very Easy, Easy i Normal. Jest łatwo.

Szkoda, że mamy tu taką nudę, bo dorzucono do tego niezależny od kampanii system rozwoju postaci. Mają różne umiejętności i z różną zręcznością radzą sobie z bronią, którą możemy rozbudowywać o moduły zwiększające celność lub większy magazynek. Broń, ukrytą pod postacią płyt winylowych (nie pytajcie), odkrywamy w trakcie wyzwań, zdobywając sporo różnych pukawek. Jeśli używamy dobrego sprzętu i podchodzimy do wyzwań z odpowiednim poziomem postaci, nie ma siły, która przeszkodzi nam w zdobyciu 100% dla danego zadania.

Baza wypadowa w Trybie Szturmu. Ładny dywan

Do season passa dorzucono dwa dodatki. Jeden opowiada nam trochę o Moirze i do klasycznego strzelania do zombiaków dorzuca element polowań i dbania o zapasy jedzenia, które służą za nasze "życia". Drugi natomiast przybliża nam postać Natalii i jest toporną skradanką. Obie rzeczy wnoszą do naszego życia co najwyżej wiedzę o kompanach głównych bohaterów.

Pierwsze koty za płoty? Pierwszy odcinek Revelations 2, jak to gra z serii, zachęca do wielokrotnego przechodzenia na różnych poziomach trudności, z niewidocznymi przeciwnikami lub na czas, odkrywając przy tym różne bonusy i zdobywając punkty do odblokowywania nowych umiejętności, galerii czy figurek. Ale jeśli całą tę otoczkę zedrzemy, naszym oczom ukaże się mizerniutka, niezbyt urodziwa strzelanka z mało wyrafinowaną plejadą przeciwników i pozbawiona starć z bossami. Na dodatek z dość niechlujną polską wersją językową (sam tekst). Wprawdzie ma 60 klatek na sekundę, ale jakość grafiki to raczej niższe rejony przeciętności. Trudno doszukiwać się uniesień w ciągłym celowaniu przeciwnikom w głowę i bieganiu po ograniczonych lokacjach. Zdecydowanie lepiej bawiłem się w pierwszej odsłonie Revelations, a nawet w Resident Evil 6. Mam nadzieję, że po tej rozbiegówce w kolejnych odcinkach doczekamy się ciekawego rozwinięcia historii i nowych pomysłów na rozgrywkę. Miejcie natomiast na uwadze, że w kooperacji to niemal inna gra. Granie na jednej kanapie z zasady powiększa grywalność, a w Rev 2 powiększa wręcz znacząco.

--

[AKTUALIZACJA] Epizod 2: Kontemplacja Wyobraźcie sobie dowolną część Residenta, którą ktoś pociął na części, by ktoś inny próbował napisać coś odkrywczego na temat każdej z nich, choć wszystkie są do siebie podobne. Tak to mniej więcej wygląda w przypadku Rev 2. Drugi odcinek kontynuuje wątki z pierwszego, niewiele wnosząc do naszej wiedzy o tym, co się dzieje w grze.

Po raz kolejny mamy wiec Claire i Moire w pierwszym fragmencie gry oraz Barry'ego i Natalię w drugim, a po 1,5h przygody docieramy do jej końca. Ale wreszcie pojawiają się niespodzianki. Ta fabularna na koniec epizodu jest mocna. Jest i taka dotycząca rozgrywki, bo oto pojawia się dość niezwykły, nowy przeciwnik. Nie zepsuję ani jednej, ani drugiej, wspomnę tylko, że wreszcie zauważyłem w grze jakiś sens. Ale wciąż nie kupuję epizodycznej struktury, bo wolałbym to wszystko razem i od razu.

Są też i nowe wyzwania do Trybu Szturmu, ale wymagają na tyle wysokiego levelu, że nie da się do nich podejść z marszu - trzeba zdobyć odpowiednią liczbę gwiazdek w podstawowych zadaniach. Jeśli komuś jeszcze się nie znudziło, to dostanie więcej tego samego.

--

[AKTUALIZACJA] Epizod 3: Wyrok I nagle miła zmiana, bo trzeci odcinek jest dłuższy od wcześniejszych i obfituje w garść sensownych łamigłówek. To wreszcie interesujący i zajmujący fragment gry, z mechanizmami do włączenia i ciekawymi starciami. Zwłaszcza tym finałowym, z bossem. Całość solidnie zaostrza apetyt przed finałem.

--

[AKTUALIZACJA] Epizod 4: Metamorfoza A finałowi udaje się to dobre wrażenie utrzymać. Wprawdzie Claire i Moira otrzymują raptem kilkanaście minut "czasu antenowego", ale to dlatego, że 1,5 godziny spędzamy z Barrym i Natalią. I to spędzamy na niezłej zabawie, w której nie brakuje kluczy do znalezienia, trudnych przeciwników do zabicia i puzzli do rozwiązania. A nawet dwóch zakończeń.

--

Podsumowanie Czas pozbierać do kupy wrażenia zbierane przez cały miesiąc. Podział gry na odcinki z mojego punktu widzenia nie był uzasadniony - o ile ma to sens w przypadku przygodówek, tutaj człowiek ma raczej chęć poznania dalszego ciągu historii od razu, zamiast porcjowania rozrywki. Dopiero teraz jednak można kupić całość w pudełku, przyjmijmy więc, że kto chce, może przejść grę od razu, bez czekania.

Czuć, że to Resident lekko budżetowy. Bez rozmachu z Resident Evil 6, z przeciętną oprawą i niewielką liczbą zajmujących pomysłów. Pierwsze dwa odcinki lekko przynudzają, ciekawie robi się dopiero w kolejnych, choć fabularnie jest to mimo wszystko lekki bełkot.

Pod względem grywalności jest tak sobie, ale gra nadrabia tam, gdzie zawiodło np. The Order 1886 - prawdziwą furą bonusów, dodatków i wyzwań, zachęcających do wielokrotnego przechodzenia gry. Wychodzi jej to nieźle i sam chętnie jeszcze raz ją skończę. Choć nie dajmy się oszukać tym atrakcjom - mimo wszystko towarzyszą grze lekko siermiężnej, która wprawdzie ma momenty, ale do najlepszych gier w serii się nie umywa.

Zdecydowanie weźcie za to pod uwagę cenę. Gra jest zdecydowanie tańsza w cyfrze (PS4 104 zł, Xbox One 70 zł), niż w pudełku (jakieś 1,5-2 razy drożej), za co Capcomowi należą się duże słowa uznania. Właśnie tak przekonuje się ludzi do elektronicznej dystrybucji. Przy tej cenie RER2 jawi się jako całkiem atrakcyjna pozycja.

--

Marcin Kosman

Platformy: PC, PS3, PS4, Xbox 360, Xbox One Producent: Capcom Wydawca: Capcom Dystrybutor: Cenega Data premiery:25.02.2015 (pierwszy odcinek w cyfrowej dystrybucji), 20.03.2015 (pełna wersja pudełkowa) PEGI: 18 Wymagania: min. Intel Core 2 Duo E6700 / AMD Athlon X2 2,8 GHz, 2 GB RAM, NVIDIA GeForce 8800 GTS / AMD Radeon HD 3850

Grę do recenzji udostępnił dystrybutor. Testowaliśmy wersję na PS4. Screeny pochodzą od redakcji.

Źródło artykułu:Polygamia.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)