Gdyby Reservoir Dogs składała się tylko z wymienionych wyżej elementów, nie byłaby to gra warta czyjejkolwiek uwagi. Na szczęście ekipa z Big Games wpadła na świetny pomysł i wprowadziła do gry zabawę czasem.JTNDZGl2JTIwc3R5bGUlM0QlMjdwb3NpdGlvbiUzQXJlbGF0aXZlJTNCcGFkZGluZy1ib3R0b20lM0E1NyUyNSUyNyUzRSUzQ2lmcmFtZSUyMHNyYyUzRCUyN2h0dHBzJTNBJTJGJTJGZ2Z5Y2F0LmNvbSUyRmlmciUyRk5lZ2xpZ2libGVJbXBvbGl0ZUhhcmUlMjclMjBmcmFtZWJvcmRlciUzRCUyNzAlMjclMjBzY3JvbGxpbmclM0QlMjdubyUyNyUyMHdpZHRoJTNEJTI3MTAwJTI1JTI3JTIwaGVpZ2h0JTNEJTI3MTAwJTI1JTI3JTIwc3R5bGUlM0QlMjdwb3NpdGlvbiUzQWFic29sdXRlJTNCdG9wJTNBMCUzQmxlZnQlM0EwJTNCJTI3JTIwYWxsb3dmdWxsc2NyZWVuJTNFJTNDJTJGaWZyYW1lJTNFJTNDJTJGZGl2JTNFDziała to w ten sposób, że szef ekipy tworzy czas dla swoich kolegów. W jego turze startuje zegar, a my wykonujemy różne czynności tak, jak zwykle podczas gry. Jeżeli postać zginie albo wciśniemy spację, czas się cofa i startuje kolejny bohater. Ten z kolei ma dokładnie tyle czasu na poruszanie się, strzelanie i tak dalej, ile stworzył dla niego szef i porusza się symultanicznie z nim. Na tym etapie nie możemy już ręcznie cofnąć zegara, a kiedy odliczanie dobiegnie końca, jesteśmy przełączani na następną postać. Potem wszystko zatacza koło i zaczynamy od nowa.Brzmi to skomplikowanie i faktycznie potrzeba trochę czasu, żeby oswoić się z tą nietypową mechaniką, ale kiedy już to zrobimy, zabawa nabiera dodatkowych kolorów. Przede wszystkim musimy trochę przemyśleć poczynania kolejnych postaci, bo poruszają się one w linii czasu stworzonej przez pierwszego i wszystko co się dzieje, tak naprawdę już się wydarzyło. Zatem jeśli zdejmiemy strażnika, którego wcześniej zabił nasz poprzednik, i tak odda on strzały i będzie zachowywał się tak, jak kiedy nim sterowaliśmy.Czasami jednak możemy lekko wpłynąć na bieg wydarzeń. Zdarzają się sytuacje, w których jedna postać zostaje poważnie ranna w walce z przeciwnikiem i ginie, gdy dochodzi do konfrontacji z kolejnym. Po przełączeniu się na kolejnego bohatera, możemy albo wspomóc pierwszego w walce z tym, który go ranił (dzięki czemu zachowa on zdrowie), albo przemknąć się do tego, który go zabił, ratując tym samym kolegę.Niestety zdarzają się błędy w Matriksie i przeciwnicy potrafią spawnować się w innym miejscu, albo zachować zupełnie inaczej. Coś takiego nie powinno się przytrafiać, skoro po cofnięciu czasu oglądamy wydarzenia, które miały już miejsce. Poza tym cała ta mechanika pokazuje, jak zmarnowanym potencjałem jest Bloody Days. Wystarczyło dodać do tego choćby możliwość chowania się za osłonami i już byłoby ciekawiej. Jeden bohater ostrzeliwałby przeciwnika, a po cofnięciu czasu drugi zaszedłby go z flanki i wykończył.Słabo też współgra to z koszmarnie głupimi wrogami. Choć twórcy chcieli, byśmy kombinowali i planowali poczynania ekipy, jest to zwyczajnie zbędne. Większość poziomów można spokojnie przejść jedną postacią i wtedy cofanie czasu staje się irytującym przerywnikiem, bo trzeba gdzieś doprowadzić kolejnych bohaterów. A w tych nielicznych, trudniejszych momentach jesteśmy po prostu otoczeni i musimy walić w spację jak wariaci w nadziei, że tym razem rozwalimy przeciwników w odpowiedniej kolejności.Reservoir Dogs: Bloody Days wydaje się być niczym innym, jak skokiem na kasę i próbą wybicia się na fenomenie filmu. Gra tylko luźno nawiązuje do „Wściekłych psów” i jeszcze robi to bardzo nieudolnie. Do tego dochodzi słaba oprawa graficzna, która wygląda, jakby twórcy kupili gotowe assety w sklepie Unity i tylko lekko je zmodyfikowali. Jeśli natomiast chodzi o muzykę, to przez całą grę słyszymy tylko jeden kawałek, który przez pierwsze dwa skoki jest fajny, ale potem spowodował, że zdjąłem słuchawki z uszu.Nie zapominajmy też o błędach i ogólnym niedopracowaniu. Słaba SI przeciwników, szwankowanie systemu cofania czasu, ale też błąd, który spowodował, że gra nie zapisała moich postępów tuż przed końcówką (ręcznego zapisu nie ma) i byłem zmuszony cofnąć się mniej więcej do połowy. To wszystko powoduje, że w Reservoir Dogs nie gra się przyjemnie, a tytuł nie robi nic, żeby do siebie zachęcić i szczerze powiedziawszy, jeszcze parę lat temu trafiłaby na jakąś stronę z flashowymi gierkami.W ostateczności można dać jej szansę tylko z powodu ciekawego pomysłu z cofaniem czasu, ale wyłącznie na jakiejś solidnej wyprzedaży, bo choć kosztuje 15 euro, to ciągle za dużo jak na to, co ma do zaoferowania.