No właśnie. Roboprzyjaciele. Podczas dema do dyspozycji miałem psa Macka i pająkopodobnego Setha. Obaj pomagali mi w boju, odciągając uwagę wrogów i zadając specjalny cios na moje polecenie. Seth dodatkowo łaził po ścianach, zabierając mnie ze sobą. Podczas krótkiego poziomu nie miałem okazji odczuć jakiegoś stopnia zażyłości między robotami a główną bohaterką; pełniły one wyłącznie praktyczną rolę, choć patrząc na materiały promocyjne, można oczekiwać czystej przyjaźni. Naszych zmechanizowanych sojuszników będziemy też rozwijać, wskutek czego zmienią się nie tylko ich statystyki, ale i wygląd - Mack zacznie na przykład bardziej przypominać wilka.Kiedy nie czyścimy akurat jakiegoś killroomu, możemy trochę poskakać. Czasami się to natomiast łączy - jak w ostatnim pokoju z dema, gdzie podłoga podzielona była na trzy sekcje, które po kolei buchały ogniem i utrudniały nam pojedynkowanie się z bandą wściekłych maszyn. Roboty, skakanie, Keiji Inafune... Skądś już to znamy, prawda? Mniejmy nadzieję, że w tym przypadku mamy do czynienia bardziej z Mega Manem niż Mighty No. 9.Fabuła, choć prosta, ma w sobie potencjał. Nasza protagonistka należała do grupy kolonistów, którzy z pomocą nowoczesnej technologii mieli przygotować pustynną planetę do zostania nową Ziemią. Ekipa rozstawiła sprzęt, uruchomiła roboty do roboty (cha, cha, khe, khe) i zahibernowała się na kilkaset lat. Ostatecznie budzi się tylko Joules, nasza bohaterka - jest sama, spała za długo, a ustawione do pracy roboty zdążyły się zbuntować i zamiast użyźniać planetę, zajęły się mordowaniem, pluciem ogniem i tworzeniem własnej hierarchii. Klasyk. Protagonistka postanawia przetrwać, zorientować się co poszło nie tak i może nawet spróbować jednak ogarnąć tę planetę do życia.Graficznie ReCore było tylko i wyłącznie przyzwoite. Nie dopatrzyłem się ani jednego efektu, który zrobiłby na mnie wrażenie. Ot, jest w porządku. Niespecjalnie specjalnie. Silnik nie miał też okazji zabłysnąć, bo cały poziom rozgrywał się w stonowanych, fabrycznych przestrzeniach. Poza tym potwierdzają się doniesienia o długości rozgrywki. Wcześniej wspominałem o scenarzyście, który powiedział, że demo rozpoczyna się gdzieś w 1/3 gry. Dziewczyna tłumacząca mi sterowanie użyła z kolei innego określenia - według jej słów demo rozgrywa się po czterech godzinach od początku. ReCore to zatem rzeczywiście tytuł na około 12h.Nie wygląda to wszystko jakoś spektakularnie czy choćby w najmniejszym stopniu rewolucyjnie, ale powtórzę jeszcze raz - grało się naprawdę przyjemnie. Demo w 85% składało się z miodnego strzelania i w 15% ze standardowego skakania po platformach. Jeśli dodamy potencjał tkwiący w roboprzyjacielach i lekkiej, interesującej fabule... Cóż, jeśli go dodamy, wciąż musimy pamiętać, że to tylko potencjał, który łatwo zaprzepaścić. Po ponad 20 minutach z pewnością mogę powiedzieć tyle - walka jest dynamiczna, wciągająca i miejscami całkiem wymagająca. Na resztę przyjdzie nam poczekać. Nie tak znowu długo, bo premiera - na Xboksie One i PC - już 16 września.