O tej nowince pisaliśmy wczoraj, w mocno optymistycznym duchu. W skrócie mówiąc, Rayman Legends pierwotnie miało ukazać się tylko na Wii U, ale trafi także na PS3 i 360. Jednocześnie premiera wszystkich wersji została przesunięta na wrzesień. Cieszyliśmy się, bo w ten sposób gra może trafić do większej liczby osób.
Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich to dobra wiadomość. W sieci pojawił się filmik pokazujący wątek na Miiverse (serwis społecznościowy Nintendo) dotyczący Raymana. To 17 minut komentarzy wkurzonych fanów, którzy mieli dostać grę w lutym, a teraz muszą czekać do września. W sumie nie ma co się im dziwić.
Nie tylko fani są jednak z tego powodu wkurzeni. Na hiszpańskim forum EOL pojawił się wpis użytkownika Zeta69, który podaje się za jednego z byłych twórców Rayman Legends (odszedł z pracy pod koniec stycznia). Jego zdaniem cała sytuacja to wynik decyzji "ludzi w krawatach". Oto jego punkt widzenia:
Jeśli wy jesteście w***wieni, wyobraźcie sobie, jak my się czujemy. (...) wyrabialiśmy nadgodziny w pracy nad grą praktycznie od maja, przygotowując E3, a potem praktycznie demo co miesiąc (Gamescom, prezentacja Wii U, sklepy, eShop itd...), w tym samym czasie próbując skończyć samą grę. Zaliczyliśmy pierwsze opóźnienie, bo było oczywiste, że nie wyrobimy się na czas, ale daliśmy z siebie wszystko, by zdążyć na luty. Jak myślicie, jakie były nasze wyrazy twarzy, kiedy tydzień przed skończeniem gry dowiedzieliśmy się, że nie zostanie wydana? Nie mogliśmy w to uwierzyć. "To oznacza, że spędziliśmy sześć miesięcy prawie w ogóle nie widząc się z naszymi żonami, dziećmi i przyjaciółmi - zupełnie na nic (...). Uwierzcie, to była cholernie ciężka do przełknięcia wiadomość", dodaje Zeta69.
Jednocześnie twórca Rayman Legends podkreślił, że gra jest jego zdaniem świetna i poprosił wkurzonych fanów, by nie odwracali się od niej tylko dlatego, że "jacyś ludzie w krawatach podjęli złą decyzję".
Tomasz Kutera