Deszcz w Rain World nie dzwoni o szyby jesienny, ani nie pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny. To brutalny, nieprzejednany żywioł, który jak młot spada na wszystko co żywe, topiąc i rozbijając na miazgę. Nieraz zrzucił mnie ze ściany lub zmył w trakcie skoku, innym razem utopiłem się w bezpiecznym na pozór korytarzu. Jedynym sposobem by przetrwać apokaliptyczne opady, to znaleźć bezpieczne miejsce do hibernacji: dla ślimakota są tym rozsiane po świecie hydraulicznie zamykane komory, relikty minionej cywilizacji, o nieznanym przeznaczeniu. Przychodzi tam najedzony, nadciąga deszcz, wrota tymczasowego schronu zamykają się, na zewnątrz przewalają się tony wody, a ślimakot zapada w stan hibernacji, po czym po jakimś czasie budzi głodny i wyrusza na polowanie.Eat, sleep, repeat - jedz, śpij, powtórz - tak wygląda życiowy cykl ślimakota. Jednak w miarę jak gracz nabiera wprawy w utrzymaniu stworzenia przy życiu, zaczyna eksplorować coraz to dalsze pomieszczenia, włazić w rozmaite zakątki, wspinać na rdzewiejące struktury i odkrywać nowe komory. I tak kawałek po kawałku ślimakot podbija dalsze terytoria, dodatkowo zachęcany przez dziwaczną formę życia, która sygnalizuje że oto w tamtym czy owym kierunku znajduje się pożywienie, schron lub może nawet inny ślimakot.