Producenci arcade'owych ścigałek muszą nienawidzić Grand Theft Auto Online

Strona głównaProducenci arcade'owych ścigałek muszą nienawidzić Grand Theft Auto Online
24.04.2017 09:48
Producenci arcade'owych ścigałek muszą nienawidzić Grand Theft Auto Online
Maciej Kowalik
Maciej Kowalik

Dodatkami do sieciowego trybu Rockstar najpierw poddał w wątpliwość sens nowej TrackManii, a teraz może popsuć powrót Micro Machines.

W marcu 2016 roku byłem wniebowzięty prędkościami i zakręconymi trasami, jakie zaoferowała graczom TrackMania Turbo. Nawet bardziej niż niektórzy, bo grałem po raz pierwszy - seria była popularna na pecetach, ale na konsole trafiła po raz pierwszy. Jakby ktoś wziął stareńkie Stunts, dla których regularnie zrywaliśmy się z kolegami z podstawówki i wrzucił w XXI wiek. A potem w czerwcu GTA Online dostało dodatek Cunning Stunts i z dnia na dzień TrackMania straciła większość swojego uroku. O ile nie było się fanatycznym miłośnikiem prób czasowych, bo jednak w GTA walka na torze była bezpośrednia.

GTA Online: Cunning Stunts Trailer

Od premiery TrackManii minął rok. Zacząłem ostrzyć sobie pazurki na kolejną zręcznościową perełkę. Ostrzę je ostrożnie, bo ile gier reklamowano już hasłami o powrocie frajdy, jaką dawno temu dawały wyścigi po kuchennym stole w Micro Machines? I chyba wszystkie okazywały się mniejszymi bądź większymi rozczarowaniami, że wspomnę tylko ostatnie Mantis Burn Racing.

Ale Micro Machines World Series zdaje się mieć nie tylko wszystko na miejscu w tytule, ale i developerem jest samo Codemasters. Czyli... jest szansa na coś dobrego.

Micro Machines World Series | Battle Mode Mayhem Trailer

I z perspektywy gracza najnowsza zapowiedź Rockstar nic nie zmienia. Ale nie uwierzę, że w siedzibie Codemasters nie padło ostatnio kilka nieparlamentarnych słów. Bo w Micro Machines zagramy dopiero w czerwcu. Kwietniowa premiera została przełożona na początku roku. Tymczasem już jutro do GTA trafi dodatek Tiny Racers. I sami zobaczcie.

GTA Online: Tiny Racers Trailer

Wyścigów motorówek wokół gumowej kaczuchy w wannie jeszcze nie potwierdzono...

To mimo wszystko raczej ukłon w stronę początków gangsterskiej serii, gdy kamera wisiała nad miastem, a nie zrzynka z klasyka "mistrzów kodu". Ale Rockstar znów daje graczom alternatywę, rozbudowując zarabiające dla niego krocie multiplayerowe oblicze superhitu. Co jeszcze da się tam upchnąć. Jak długo GTA Online będzie wspierane i czy prezes Take-Two słusznie nie boi się rywalizacji giganta z pretendentem, którym będzie sieciowe oblicze Red Dead Redemption 2. Cóż, ma akurat to szczęście, że obie marki będą zarabiać dla niego.

Maciej Kowalik

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)