Dodanie skoku sprawiło, że nie tylko zmieniły się walki, ale także i sposób budowania lokacji. Jeśli jeszcze do tego wszystkiego dorzuci się linkę z hakiem, w którą z automatu wyposażona jest nasza proteza, nagle otwiera się przed nami zupełnie nowe podejście do myszkowania po świecie. Już nie tylko interesuje nas to, co jest na ziemi, ale także i to, co ponad nią.Wskakiwanie na mury, podciąganie się na konary drzew, szukanie ukrytych przejść i połączeń między lokacjami - to wszystko tu jest i działa naprawdę przyzwoicie. Czasami zresztą atak z góry jest wręcz preferowaną opcją wykończenia przeciwnika, bo pozwala uniknąć zbędnej, tak trudnej przecież, walki.Samo zaprojektowanie świata i połączeń pomiędzy lokacjami nie pobije absolutnego mistrzostwa, którego świadkami mogliśmy być w Dark Souls II, ale jest - no, poprawnie. Nie za bardzo mogę się tutaj do czegokolwiek przyczepić, może poza tym, że znowu są lokacje w jaskiniach, których szczerze nie znoszę.Tutaj dochodzimy niestety znowu do minusów - graficznie zrobiono konkretny krok wstecz. Grałem na PS4 i niestety scenki przerywnikowe na zbliżeniach wyglądały po prostu dużo gorzej niż w Bloodborne. A z kolei gdy pierwszy raz znajdujemy się w opuszczonej świątyni, pełniącej tutaj funkcję huba, i bohater przykryty jest trzcinową matą, która wydaje się mieć grubość kilkunastu pikseli… Zapłakałem, gdy to zobaczyłem.Jest także dość konkretny problem z odległością, na jaką gra rysuje obiekty, co w praktyce przekłada się na to, że pewne skarpy w oddali możemy uznać jako zwykły element krajobrazu i nie zwrócić na niego uwagi zupełnie, podczas gdy umieszczono tam przedmiot do zebrania. Wiecie - mam na myśli jedną z tych sytuacji we wcześniejszych grach, gdy staliśmy i główkowaliśmy, jak dostać się w konkretne miejsce, a ścieżka wcale nie była tak oczywista...Jedyne, co w Sekiro: Shadows Die Twice naprawdę daje radę, to oprawa dźwiękowa - zarówno klimatyczna muzyka, jak i same odgłosy otoczenia. Zresztą audio pełni tutaj nie tylko rolę ozdobnika, ale też jest kolejnym źródłem informacji o świecie. Miałem gęsią skórkę, gdy słyszałem charczenie, bo wiedziałem, że gdzieś za rogiem czai się przeciwnik gotowy obciąć piękną kitkę mojego bohatera. Podczas walki właśnie po odgłosach najłatwiej rozpoznać, czy udało się sparować, czy też zwyczajnie zasłoniliśmy się przed atakiem wroga. Dubbing angielski także ma wysoki poziom, chociaż jeśli komuś zależy - może włączyć dialogi po japońsku.Szkoda trochę, że nie zdecydowano się na pełną polską lokalizację. Jasne, tekst jest w naszym ojczystym języku, ale ja po prostu widziałbym jako aktorów głosowych Karolaka, Fronczewskiego i Jandę. Przecież ta gra napisana jest jakby specjalnie pod nich. Taka niewykorzystana szansa. Ale może przy kolejnej części, gdy budżet będzie większy? Byłoby super.Sekiro już za mną - pociąłem wrogów, zginąłem niezliczoną ilość razy i tylko… no jakoś tak nie potrafię powiedzieć, że z chęcią kupię kiedyś DLC. Mam nadzieję na to, że kolejny tytuł From Software będzie zwyczajnie ciekawszy. Podobno nawiązali współpracę z Georgem R.R. Martinem - tym od Gry o Tron - więc jest szansa, że wrócą do tego, co robią najlepiej: świata opartego o średniowiecze. Samurajów zostawmy dla miłośników japońszczyzny i Final Fantasy - my, europejscy gracze, potrzebujemy czegoś lepszego!