Premierowy zwiastun Outland ma wszystko, co potrzebne by zachęcić do zakupu

Gorąco polecam jego obejrzenie. Najlepiej mając 800 MSP odłożone w wirtualnym portfelu.

Rozgrywce najbliżej jest chyba do Castlevanii z jej otwartymi mapami, elementami platformówki i tłuczeniem przeciwników, ale Outland ma swój własny, urzekający styl oprawy audio-wizualnej, przywodzący na myśl legendy egzotycznych plemion. Dodatkowo między walkę i skakanie wplata elementy zmiany "polaryzacji" znane chociażby z Ikarugi. Główny bohater potrafi emanować energią światła (niebieska) oraz mroku (czerwona), co pozwala mu unikać zagrożeń danego koloru. Na każdej planszy rozgrywka nabiera dodatkowych rumieńców, robi się trudniejsza ale i ciekawsza i po prostu chce się iść dalej. Dlatego jeśli po kilku kwadransach, ktoś zapytałby mnie czy warto kupić Outland, odpowiedziałbym, że jak najbardziej tak.

A może komuś z was gra się nie podoba? Piszcie, pomóżcie innym podjąć decyzję.

Maciej Kowalik

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY