Kokosowy: Weź poopowiadaj trochę ogólnie jak to tam było we wczesnej fazie współpracy z pismakami growymi oraz czym wtedy się jarałeś, jak ci się żyło etc... Cóż, kiedy zaczynałem, mieszkałem sobie z braszkiem w jednym pokoju w Bydgoszczy na chatce rodziców (on grał tylko w Fifę, ja w całą resztę), chodziłem do liceum plastycznego, zapuszczałem włos i pierwszą, żałosną bródkę, wysyłałem rysunki do SS-a, a któregoś dnia zwagarowałem i poszedłem do redakcji ŚGK (starsza część centrum Bydgoszczy) z teczką moich komiksów. Dostałem zadanie na "za tydzień", przygotowałem pomysły na dwie serie, przeszedł Fido (jeszcze bez Mela, Skolmana i Pulasa) i się zaczęło. Ogólnie, ja miałem luzy, to redakcja nie dosypiała po nocach, grafik Krzychu miał nawet swoje legowisko w redakcji. Wpadałem, grałem z ekipą po LANie w Duke'a, Starcrafta (na chacie miałem Amigę, potem przeskoczyłem na PSX, PC pojawił się później, ale już złapałem bakcyla konsolowego i maszynę potraktowałem wyłącznie jako narzędzie do pracy, co trwa do dziś). Słuchałem mocnych gitarowych dźwięków, potem dzięki OST z WipEouta 2097 poszerzyłem muzyczne horyzonty (co też trwa do dziś, to poszerzanie, bywa, że dzięki grom). No żyło się, bez jakichś większych tąpnięć, rundki wokół bloków, wypady do centrum, dziewczyny, normalka.