Plan minimum niby wykonany, ale po cudzie w ostatnich minutach meczu z Ukrainą, apetyty zostały rozbudzone. W 1/8 finału Polska wpadła na... Francję. Gospodarz turnieju zajął w swojej grupie drugie miejsce, ustępując pola Szwajcarii. Nasza reprezentacja nie mogła chyba gorzej trafić w walce o ćwierćfinał.Od początku meczu presja pętała nogi, ale były to nogi gospodarzy. Już w trzeciej minucie w objęciach kolegów wylądował Kuba Błaszczykowski, który otworzył wynik spotkania w charakterystyczny dla siebie sposób schodząc ze skrzydła i precyzyjnie uderzając poza zasięgiem bramkarza.Dwadzieścia minut później swoją bramkę dołożył Lewandowski i wydawało się, że jest pięknie. Ale Francuzi się nie poddali i wyrównali stan spotkania.Mimo goli Griezmanna i Matuidiego nie odzyskali jednak kontroli nad meczem, który przy stanie 2-2 zaczął być nie tylko wyrównany, ale i bardzo zacięty. Wreszcie impas przełamał Lewandowski, strzelając swoją drugą bramkę tego wieczoru. Mądrą obroną, sprowadzającą się nawet do osłaniania piłki przy narożnej chorągiewce reprezentacja Polski utrzymała kapitalny wynik do końca. Francuzi odpadli z turnieju.Oni do domów mieli najbliżej. Zaskoczyła porażka Portugalii z Walią po dogrywce. Odpadła też Ukraina, która pewnie cieszyła się, wpadając na Szwajcarię. Anglię od kolejnego turniejowego rozczarowania uratowały lepiej strzelane rzuty karne. Piękna przygoda skończyła się też dla Islandczyków, ale oni wrócili do domu bez żalu, wcześniej wymieniając się koszulkami z gwiazdami Hiszpanii. Tej samej Hiszpanii, na którą Polska miała trafić w następnej rundzie...To nie był mecz dla kibiców o słabych sercach. Kapitalne widowisko i horror, w którym oprawca sam mógł zostać ofiarą. Hiszpania miała Paco Alcácera, my Arka Milika. Najpierw Hiszpan rozpoczął pierwszą połowę od dwóch bramek, potem swój dublet ustrzelił Arek Milik. Przez długi czas żadnej ze stron nie udawało się przedrzeć pod bramkę przeciwnika. Do momentu, gdy przypomniał o sobie były duet z Dortmundu.Kuba Błaszczykowski kapitalną górną piłką wyprowadził Roberta Lewandowskiego sam na sam z bramkarzem i Polska w 75. minucie prowadziła 3:2. Hiszpania postawiła wszystko na jedną kartę - przesunięcie Sergio Ramosa do ataku niestety się opłaciło. Na gola naszego kapitana kapitan La Furia Roja odpowiedział dwoma trafieniami z najbliższej odległości. Reprezentacja Polski wyczerpała swój limit cudów na jeden turniej i odpadła.W pierwszym półfinale Hiszpania spotkała się z Włochami, które w poprzedniej rundzie wynikiem 2-0 wyrzuciły z turnieju Anglików. Spotkanie w zasadzie bez historii. Nastawieni na defensywę Włosi w zasadzie nie próbowali atakować, dzięki czemu Hiszpania mogła szukać dziury w ich szykach bez strachu o to, że nadzieje się na kontrę. Szybkimi podaniami na jeden kontakt zbliżali się do bramki coraz bliżej, a gdy wydawało się, że chwilowo odpuszczają i obrona przeciwników może odpocząć, piłka trafiała do Sergio Busquetsa posyłającego kolegom podanie, którego nie mogli zmarnować. Skorzystali Pedro, Silva i Morata. Cazorla sam wyczarował sobie bramkę i było po meczu. Włosi nie odpowiedzieli. Duża różnica klas pomiędzy tymi drużynami.Skład drugiego półfinału zaskakiwał. Naprzeciw siebie stanęły Belgia, która w ćwierćfinale była o bramkę lepsza od faworyzowanych Niemców; oraz Szwajcaria, która odesłała do domu Walię, również wygrywając 1-0. Ale w półfinale sensacji nie było. De Bruyne, Benteke, Fellaini i Hazard nie dali szans rywalowi, w którym walczyć próbował tylko Xherdan Shaqiri. Belgia oddała trzy celne strzały i wszystkie wpadły do bramki.Wisienką na torcie był gol z rzutu wolnego Kevina De Bruyne. Pozostałe gole strzelił w swoim stylu Marouane Fellaini - przepchnął się i uderzył na siłę.JTNDZGl2JTIwc3R5bGUlM0QlMjdwb3NpdGlvbiUzQXJlbGF0aXZlJTNCcGFkZGluZy1ib3R0b20lM0FjYWxjJTI4MTAwJTI1JTIwJTJGJTIwMS43OCUyOSUyNyUzRSUzQ2lmcmFtZSUyMHNyYyUzRCUyN2h0dHBzJTNBJTJGJTJGZ2Z5Y2F0LmNvbSUyRmlmciUyRkdyZWF0TGltcGluZ0ZpZWxkbW91c2UlMjclMjBmcmFtZWJvcmRlciUzRCUyNzAlMjclMjBzY3JvbGxpbmclM0QlMjdubyUyNyUyMHdpZHRoJTNEJTI3MTAwJTI1JTI3JTIwaGVpZ2h0JTNEJTI3MTAwJTI1JTI3JTIwc3R5bGUlM0QlMjdwb3NpdGlvbiUzQWFic29sdXRlJTNCdG9wJTNBMCUzQmxlZnQlM0EwJTNCJTI3JTIwYWxsb3dmdWxsc2NyZWVuJTNFJTNDJTJGaWZyYW1lJTNFJTNDJTJGZGl2JTNFFinałowe spotkanie było olbrzymim rozczarowaniem. 90 minut nudy porównywalnej z finałem mundialu z roku 1994, w którym Brazylia i Włochy nie zdołały strzelić gola przez cały mecz i dogrywkę, a o zwycięstwie Canarinhos przesądził karny Roberto Baggio, który poszybował wysoko nad poprzeczką bramki Taffarela.W naszym finale również doszło do strzelania jedenastek.Morata trafił.