Pokaz mocy Shadow Warrior 2 zdradza nieliche ambicje autorów

Zapomnijcie o ciasnych arenach. Polscy deweloperzy spuszczają Lo-Wanga i jego kumpli ze smyczy. Warto to zobaczyć.

Obrazek

Polski remake Shadow Warriora bardzo przypadł mi do gustu, a po poniższej prezentacji zaczął wydawać mi się już trochę zbyt archaiczny i ograniczony. Ale to chyba dobrze. To dowód na to, że studio Flying Wild Hog nie stoi w miejscu i nie zamierza robić drugi raz tego samego. Choć oczywiście od rozgrywki zmuszającej gracza do naprzemiennego siekania demonicznych (i ciekawie pomyślanych) wrogów ostrzem i zalewania ich gradem pocisków nie uciekną. Bo niby po co?

Zwróćcie uwagę na możliwość ominięcia wrogów i dość swobodnego przemierzania planszy. Nie przegapcie mutujących przeciwników i zabawy zróżnicowanym uzbrojeniem. Pamiętajcie, że tym razem będziemy mogli grać w czteroosobowej ekipie. I spróbujcie wymyślić jakiś powód, by nie czekać na premierę. Ja nie umiem. Ba, zaraz znów odpalę jedynkę, bo mam tam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.

Maciej Kowalik

Obrazek
Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ