Dzisiaj przyglądamy się Fisherowi ogłuszającemu przeciwników. Na milion różnych sposobów.
Prawdziwej skradanki nie ma tu za wiele, bo wystarczy wybiec zza zasłony i w porę wcisnąć guzik, ale lepiej w tej kwestii już raczej nie będzie. Mam dziś dobry humor, więc nie będę marudził. To, co widzimy, to nieźle przemyślane połączenie klasycznego czajenia się z nowym podejściem do szybkiej, bezkompromisowej akcji.
W odbiorze pomaga też na pewno, że Fisher się nie odzywa. Sam może mówić głosem tylko jednej osoby. Michael Ironside na zawsze w naszych serduszkach.
Piotr Bajda